Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-03-17

Aldona Mironski

Ayahuasca i Eleusis
Szamanizm kultury antycznej

W starożytnej Grecji istniały trzy główne nurty misteryjne: misteria eleuzyjskie, dionizja i misteria orfickie. Źródła podają, że ...każdy rodzaj obrzędów za pomocą własnych środków oferował autentyczny, bezpośredni, intymny kontakt z bogami, obdarowywał człowieka wiedzą o życiu na ziemi i o samym sobie, wyjaśniał zagadnienia związków człowieka z kosmosem, wreszcie dawał odpowiedź na odwieczne pytania, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.... Dzięki obrzędom dobrze znana struktura rzeczywistości uległa rozbiciu i dusza, wyzwolona od świata zmysłów, wiedziona samą tylko myślą zdolna była prawdziwie poznać rzeczywistość... Każdy historyczny opis korzyści, płynących z uczestnictwa w misteriach, pasuje jak ulał do tego, co zyskać możemy na dzisiejszych ceremoniach ayahuaski. Skład kykeonu, który był serwowany starożytnym, owiany jest tajemnicą, lecz jego efekty są wyraźnie takie same. Odkąd znamy działanie napoju bogów (np. z ruty stepowej i juremy), śmieszne zdają się być rozważania nauki, która latami szukała śladów sztuk teatralnych, jakie kapłani mieli by odgrywać w trakcie misteriów. Ponieważ historycy nie znaleźli żadnych wzmianek na ten temat (a musiałoby to być gdzieś odnotowane) stwierdzili w końcu, że przeżywane objawienia postrzegane były realnie. Ich przyczyną mogły być długie przygotowania, silna wiara, religijne uniesienia, atmosfera miejsca i środek psychoaktywny. Fakty jak ten, że Pitagoras rozmawiał ze zwierzętami i wodą, a zgromadzeni uczniowie słyszeli odpowiedź strumienia, zostaną uznane przez naukowców dopiero, gdy badacze sięgną po to samo źródło wiedzy, z którego pili starożytni.

Charakterystyczną cechą misteriów greckich była ich tajemnica, której pod groźbą śmierci nikt z wtajemniczonych ponoć nie wyjawił. Dlatego nie znamy konkretnych relacji z przeżytych doświadczeń, jednak nie jest prawdą, że nie wiemy, czego doświadczano. W rzeczywistości cała niemal mitologia, filozofia i nauka starożytnych wywodzi się właśnie z misteriów. Krótko rzecz ujmując to, co uważamy za kolebkę naszej kultury i cywilizacji nazywa się szamanizmem.


Misteria Eleuzyjskie - Eleuzynie

Ustanowienie obrzędów eleuzyjskich przypisuje się bogini ziemi, płodności i urodzaju, Demeter.
Jest to Pani całej żyjącej przyrody, wielka pramatka Gaja i matka Natura jednocześnie... - istota znana nam od zarania dziejów. Ona to w swej doskonałej miłości obdarowała ludzkość wszelkim pokarmem jak również strawą dla ducha i nadzieją na nieśmiertelność. Jej atrybutem były kłosy zboża i mak.

Mit o Demeter to opowieść o cykliczności wegetacji, o śmierci i zmartwychwstaniu; ukochaną córkę Demeter, Persefonę porwał Hades i uczynił Panią zaświatów. Nieukojona w bólu matka okryła glebę żałobą i ziemia przestała rodzić. Aby wszystko ponownie kwitło i owocowało Zeus nakazał oddać matce dziecko, jednak Persefona ma wracać do męża co rok na trzy miesiące zimowe. Wtedy ziemia ponownie zamiera.

Elusius (Eleusis) czyli miejsce szczęśliwego przybycia było ośrodkiem kultu Demeter (Pani Życia), jej córki Persefony (Pani Śmierci) i Dionizosa - nierozłącznej trójcy, połączonej mocą płodnej Natury. Misteria, odprawiane na ich cześć, miały status świąt publicznych i należały do najważniejszych, najświętszych kultów religijnych świata greckiego. Eliusz Arystydes [0] twierdził, że były "zarazem najbardziej przerażającym i najbardziej oszałamiającym doświadczeniem boskości, dostępnym dla ludzi..." Cyceron natomiast uważał, że w Eleusis objawiano "...jak żyć w radości i jak umierać z lepszymi nadziejami."

Głównym celem misteriów ku czci Demeter było umocnienie wiary i niwelowanie lęku przed śmiercią. Miały dać ludziom dowód, że jesteśmy istotami wielowymiarowymi i nadać sens egzystencji, w której życie i śmierć przestały być przeciwieństwami. Najważniejszy był tu jednorazowy wgląd, gdyż zgodnie z twierdzeniem Arystotelesa: "ci, których się wtajemnicza, nie mają się niczego uczyć, ale muszą doświadczyć emocji i zostać wprawieni w pewien stan."

Uczestnictwo w obrzędach nie było ani nakazane ani zakazane, preferowano tu wolność wyboru i osobistej decyzji. Wtajemniczenia mógł dostąpić każdy bez względu na status społeczny, płeć lub pochodzenie. Wystarczyło mówić po grecku, być w stanie czystości rytualnej oraz prowadzić pobożne i uczciwe życie. Stanowczo nie dopuszczano degeneratów i morderców. W Cesarstwie Rzymskim zdarzało się, że obdarzeni podejrzaną moralnością możnowładcy wymuszali inicjację na kapłanach i popadali w obłęd.

Nie bez powodu zatem ludzie, pragnący wtajemniczenia, musieli być starannie przygotowani. Ich doświadczenie zaczynało się podczas wiosennych rytuałów w Agraj i dopiero jesienią w Eleusis następowało duchowe uwieńczenie procesu inicjacji.

Przez ok. 25 km z Aten do Eleusis ciągnęła się święta droga pełna tajemniczych znaków, które wprowadzały dusze pielgrzymów w podniosły nastrój. Procesja składała się z ludzi odzianych w odświętne szaty, niektórzy oświetlali drogę pochodniami, inni nieśli na głowach dzbany z kykeonem. Towarzyszące inicjowanym śpiewy, muzyka, taniec i przedstawienia mimiczne, związane z legendą o Demeter i Persefonie, wywoływały dodatkową głębię przeżyć religijnych. Na moście rzeki Kefisos czekały zamaskowane postacie, które wulgarnie szydziły i obrzucały wyzwiskami uczestników procesji. Miało to ich uodpornić. Uczyło, by z niezachwianym poczuciem własnej godności stawiali czoła problemom, zsyłanym przez bogów.

Po dotarciu do celu o zmierzchu oczom pielgrzymów ukazywały się budowle świątynne, będące własnością kapłańskich rodów, u których wiedza i mądrość przechodziły z pokolenia na pokolenie.

Procesja mijała studnię Demeter i przechodziła przez bramę... aż do Telesterionu, największej greckiej budowli, zdolnej pomieścić siedmiotysięczny tłum. Jego konstrukcja była odzwierciedleniem Kosmosu. We wnętrzu znajdowała się podłużna, kamienna komnata zwana anaktoronem, do której mogli wejść tylko ci, którzy mieli za sobą wstępne wtajemniczenia, złożyli ofiarę, pościli przez ostatnie 9 dni i wypili napój bogów.

Wrota anaktoronu otwierały się w oślepiającej jasności; w jego centralnym punkcie płonął święty ogień o niezwykle potężnym blasku, a nad wszystkimi górował na wielkim tronie wielki mistrz ceremonii - hierofant, czyli ten, który sprawia, iż święte rzeczy się ukazują.

Każde misterium miało swą świętą opowieść (hieros logos), na kanwie której budowano konstrukcję wtajemniczenia duchowego. Kapłan przekazywał ją w formie pieśni na rozpoczęcie obrzędów. Dawała wprowadzenie i mówiła coś więcej o relacji człowieka z bogiem. W kulminacyjnym momencie przeszywający grzmot gongu (echeionu ) oznajmiał przybycie Persefony - Pani podziemia.

Przybyć mogła także sama Demeter ....


Wielka Bogini stale obecna

...I nic się od tamtego czasu nie zmieniło! Ta sama postać ukazuje się gościom moich holenderskich ceremonii ayahuaski, tyle że dziś postrzegana jest jako królowa wszystkich roślin psychoaktywnych. Istotnie każdy rodzaj napoju bogów może nas do niej zaprowadzić. Od peruwiańskiej yage zwiemy ją matką Ayahuaską lub Ayą, gdyż imię to przyjęło się już na całym świecie i pasuje do niej doskonale (Aya-Gaja).[1]



Obraz mojego nauczyciela, Joopa van der Hagena i uczestniczki moich rytuałów, Agnieszki


Pani ta manifestuje się często z kłosami dojrzałego zboża nad głową, ale zdolna jest przybrać każdą inną postać, taktownie stosując się do wierzeń i oczekiwań konkretnego człowieka. Niekiedy jest wyrazista i kolorowa, innym razem delikatna, biała i eteryczna jak mgiełka. Wyróżnia ją zawsze silnie zaznaczony obszar świetlistego serca. Często ukazuje się w barwach biało-niebieskich, przy czym biel i błękit podkreśla zwykle jakiś akcent żółty do intensywnie pomarańczowego. Powtarzające się atrybuty jej wyglądu wskazują na to, że mamy do czynienia z realnie istniejącą istotą duchową. Bardzo typowy jest np. wizerunek najświętszej panienki z Lourdes w biało-błękitnej szacie z żółtymi różami na stopach. Nie dziwi zatem, że obecni wyznawcy chrześcijańskich kościołów szamańskich nazywają Ayę... Maryją.

Grecy także nazywali ją Matką Bożą albo Panią Obfitości. Przypisywali jej opiekę nad rolnikami. Była też boginią małżeństwa, lądu, życia osiadłego i bogactwa. Ona to inspirowała budowniczych piramid na całym świecie, ona nauczyła ludzi uprawy zboża i wynalazła młyn... Aby opisać, jak wiele jej zawdzięczamy, musielibyśmy prześledzić całą historię ludzkości.


Maryja i Gaya znalezione w Internecie

W każdej postaci Aya stanowi wdzięczny obiekt, inspirujący artystów na całym świecie. Znamy z mitologii "przebieranki" Zeusa, jakie stosował szczególnie w miłosnych podbojach ziemianek. Tak samo zachowuje się Ayahuaska. Jest po kobiecemu zmienna i zaskakująca; miewa niebieską skórę i więcej niż jedną parę rąk na wzór hinduskiego bóstwa Śiwy, może mieć ogromne skrzydła jak anioł, motyl lub egipska Izyda, może też być łabędziem, patyczkiem, liściem, dymkiem... - wszystkim. Wiele zależy od patrzącego.

Fenomen ten wyjaśnia przy okazji różnorodność manifestacji matki boskiej: Matka Boska z Gauadalupe, Matka Boska Fatimska, Matka Boska z Lourdes... itd. Wewnętrznie to rozumiemy, dlatego tak różne wizerunki Ayi nie powinny nas szokować. Jej wielowymiarowa i wielowarstwowa postać zmusiła starożytnych Greków, by powołać do życia aż trzy boginie zdrowia. Możliwe też, że jest tych bóstw znacznie więcej, tylko długa tradycja monoteistyczna nakazuje nam uznać jedną. Trudno dociec. Aby to ustalić na pewno, potrzeba nam wielowiekowych doświadczeń starożytnych Greków w świetle współczesnych dociekliwości badawczych.

Osoby na wskroś racjonalne nawiązują z Ayą jedynie kontakt telepatyczny, ale rezultat jest zawsze ten sam. W każdym przypadku znakiem rozpoznawczym jej obecności jest niewyobrażalnie potężna, bezwarunkowa miłość - uczucie, będące najdoskonalszą terapią samą w sobie. Nagle okazuje się, że o nic nie trzeba zabiegać, za niczym nie tęsknić i nie gonić, o nic się nie starać, z nikim nie porównywać... Wystarczy po prostu być. Czujemy się wyjątkowi i doskonali tylko dlatego, że jesteśmy po prostu sobą i największym szczęściem jest trwająca właśnie chwila. Tak kończy się wszelki stres i rodzi się bezgraniczna akceptacja siebie oraz zrozumienie swojej życiowej roli. Typowa jest niezwykła lekkość i humor, z jakim Aya niesie pomoc, uczy bądź leczy dotykiem dłoni pełnych światła. W swoisty sposób demonstruje, jak żyć, by pozostać w pełni zdrowym na ciele, duszy i umyśle. Taktownie pozwala nam dorastać i wyraźnie cieszy się z naszych osiągnięć. Jednak nigdy, przenigdy nie mówi nam, co mamy robić. Ktokolwiek sili się, by przekazać ludzkości jej "polecenia" - po prostu kłamie, ona bowiem respektuje wolną wolę człowieka! Każde spotkanie z nią owocuje niewymownym poczuciem szczęścia. Jednym z najcudowniejszych zbiorowych doświadczeń, jakie dane mi było przeżyć z jej udziałem, było przesłanie miłości do ludzi. Niestety, tego nie da się opisać słowami.

Tak jak na dzisiejszych ceremoniach ayahuaski, eluzyjskie przeżycie religijne również angażowało całego człowieka ze wszystkimi sferami jego bytu. Niektórzy wpadali w przerażenie, inni osiągali stan zjednoczenia z boginią, jeszcze inni... nie przeżywali nic. Dlaczego "jednym duszom udaje się głębiej wejrzeć w krainę wieczności, innym mniej" - wyjaśnił Platon w dialogu Fajdros. Przedstawił tam człowieka jako woźnicę na rydwanie, zaprzężonym w dwa skrzydlate rumaki. Jeden z nich - cierpliwy i mądry - reprezentuje Wyższe Ja, zaś przedstawiciel Ego potrafi być dziki i narowisty. Od siły złego konia zależy, czy dobry rumak doprowadzi woźnicę do szczytu niebios i czy wzniesie się on do królestwa ducha. Dusza, która z winy dzikiego konia nic nie oglądała, musi starać się o to następnym razem. Człowiek, który poznał zaświaty, przeszedł proces oczyszczenia i obcowanie z sacrum, a w konsekwencji został uleczony z lęku i zmienił swoją świadomość.

Historycy są zdania, że w epoce klasycznej (V w. p.n.e.) większość mieszkańców Aten została wtajemniczona. Dostąpienie najwyższej tajemnicy w każdym przypadku było przeżyciem szczególnym, niezapomnianym, zmieniającym dotychczasową egzystencję człowieka. Uczestnicy doznawali zrozumienia idei nieśmiertelności, uzyskiwali stan doskonałego spokoju wewnętrznego i głębi szczęścia. Odchodzili świadomi ukrytego za zasłoną iluzji wyższego porządku.

Misteria eluzyjskie odprawiane były od XV w. p.n.e. i choć samo Eleusis zostało doszczętnie zdewastowane w roku 391 n.e.[2] jako znak zwycięstwa nad religiami pogańskimi, to jeszcze w XIX w. wieśniacy z tamtych okolic wieńczyli kwiatami posągi "świętej Demeter". Prawdopodobnie - pomimo prześladowań ze strony imperium chrześcijańskiego - misteria celebrowano potajemnie aż do średniowiecza. Obecnie patronem rolnictwa w Grecji jest święty Demetrios,[3] a na terenie Eleusis (dziś Elefsina, przedmieście Aten) znajduje się toksyczny obszar przemysłowy.[4]


Misteria Dionizyjskie - Dionizja - kult Dionizosa i Matki Ziemi

Dionizos (Bachus, Bacchus) syn Zeusa - bóg płodnych sił dzikiej, odradzającej się natury i plonów, a jednocześnie bóg ekstazy, mistycznego szału i natchnienia, bóg wolności i religijnych obrzędów. Odpowiedzialny był za zabawę, uprawę winorośli, urodzaj, siły witalne i ogólnie życie w całej jego ziemskiej naturze.

Podobnie jak bóg medycyny Asklepios, przywędrował z Tracji i również był synem ziemskiej kobiety. Tak samo też odznaczał się dobrocią i łagodnością. Zaklasyfikował się jako najbardziej transowy z bogów, ponieważ zaznał śmierci i powtórnych narodzin oraz wyprowadził z Hadesu swoją matkę. Stał się wielkim wtajemniczającym, którego spośród innych wyróżnia specyficzne podejście; on to wniósł do duchowej wiedzy biologiczną spontaniczność, wielką ziemską radość i humor. Dla historyków jest złożoną postacią nieustającej metamorfozy, a to dlatego, że bez głębokiej znajomości psychologii i prawideł Ducha jego postać wymyka się racjonalnej ocenie. Seksualne orgie, jakie miały miejsce podczas typowych bachanaliów, kojarzą się współczesnym z moralnym upadkiem lub folgowaniem zachciankom, w pierwotnym zamyśle chodziło jednak o to, że sfera czystego ducha to tylko część całości - nie całość. W człowieku drzemią jeszcze siły nieokiełzanej, ziemskiej natury (sacrum i profanum). Aby poznać całą Prawdę, należy połączyć to, co boskie i wzniosłe z tym , co ziemskie, naturalne, a choćby nawet i niskie. Wino, jakie Dionizos podarował ludziom, obok dawania uciechy służyło głębszemu samopoznaniu. Stanowiło narzędzie uruchomienia życiowej spontaniczności i drzemiącej w nas mocy natury. Pozwalało poczuć w żyłach wolność i czynić to wszystko, czego się po sobie nie spodziewamy, a przynajmniej nie spodziewa się rozum. Mądrość szalonego upojenia winem w trakcie typowych bachanaliów polegała na tym, że można było bezpiecznie uwolnić to, co wyparła podświadomość i na powrót zintegrować całość ze świadomością. Odtąd nic co ludzkie, nie było nam już obce.


Z lewej: typowa wizja po DMT - ayahuaskowy kalejdoskop z głową Dionizosa na starożytnej mozaice (muzeum w Koryncie) . Z prawej: kalejdoskop pędzla Alexa Greya, namalowany pod wpływem ayahuaski.

Dionizje również należały do najbardziej sekretnych i trwały po kilka dni. Początki datuje się tuż po powstaniu demokracji ateńskiej (koniec VI w. p.n.e.) Odbywały się cztery razy w roku w ramach oficjalnych świąt, organizowanych przez państwo. W programie były uroczyste procesje, konkursy i zabawy ludowe, występy chórów męskich i chłopięcych, oraz przedstawienia trup aktorskich. To właśnie święta Dionizosa stworzyły grecki teatr. Dionizje właściwe rozpoczynały się od urozmaicanej tańcami i śpiewem wielkiej procesji ofiarnej, której trasa znajdowała finał w świątyni. Tam składano bogu ofiarę z kozła lub byka. Jego posąg był dekorowany laurami i ubierany w odświętne szaty. Potem przenoszono go do gaju lub w dzikie ustronia, gdzie czciciele boga przy blasku pochodni i dźwiękach muzyki wprowadzali się w trans, interpretowany jako uwolnienie duszy z więzów ciała (ekstaza). Przeżyciom tym towarzyszyło uczucie zjednoczenia się z naturą i samym Dionizosem, który wyzwalał ludzi z karbów ograniczonej mocy i pozwalał im na błogie poczucie własnej boskości. "Wszystko" było dozwolone.

Podobno misteria Dionizosa ustanowił Orfeusz, a już na pewno doszło do fuzji tych prądów w epoce hellenistycznej.



Orfeusz

Misteria Orfickie

Mityczny Orfeusz, według Horacego "święty i tłumacz woli bogów", także wywodził się z Tracji. To wspólne pochodzenie "psychodelicznych" bogów jest tu istotne dlatego, że mieszkańcy Tracji doskonale znali szamanizm syberyjski.[5] Stąd prawdopodobnie Orfeusz, Dionizos czy Asklepios posiadają talenty i cechy typowych szamanów.

Orfeusz jako wybitny poeta i śpiewak wzruszał ludzi, zwierzęta, a nawet drzewa i kamienie. Swą muzyką łagodził charakter dzikich bestii i uciszał wzburzone morskie fale. W poszukiwaniu zmarłej żony, Eurydyki, zstąpił do Hadesu, gdzie śpiewem i grą na lirze zmiękczył serca Charona i Cerbera. Płakały nawet złośliwe Erynie... Władcy Podziemia, Hades i Persefona, ulegli tak wielkiemu wzruszeniu, że pozwolili zabrać Eurydykę z powrotem pod rozgwieżdżone niebo. Postawili jednak warunek; będzie ona prowadzona tuż za Orfeuszem, któremu nie wolno obejrzeć się za siebie, dopóki nie wyjdą z królestwa zmarłych. Pomimo zakazu Orfeusz odwrócił głowę i stracił ukochaną na zawsze.

Orfizm to mistyczny nurt religijny z czasów prehelleńskich, najbardziej zbliżony do dzisiejszej filozofii New Age. Jego wyznawcy położyli kres składnia bogom krwawych ofiar i stali się wegetarianami. Wierzyli w reinkarnację. Charakteryzowało ich dążenie do boskości, do szczęścia... Preferowali godne postępowanie i praktyki oczyszczające, dzięki czemu mogli wyeliminować w sobie element tytaniczny (pierwiastek zła), a rozwinąć boski. Posługiwali się świętymi księgami, choć prawdziwe poznanie miało u nich polegać na przypominaniu sobie wiedzy sprzed wcielenia. Energię czerpali z "pieśni Orfeusza" o charakterze miłosnym. Utwory zawierały istotne przesłania dla ludzi. Orficy z reguły nie tworzyli żadnych wspólnot, rozwinęli jedynie system wędrujących nauczycieli-terapeutów, którzy dawali przykład godnego życia. Naśladując ich postawę duchową człowiek wkraczał na ścieżkę, uwalniającą go stopniowo od cierpienia i kar pośmiertnych. Teofrast, opisując człowieka zabobonnego twierdził, że "co miesiąc do orfickich kapłanów idzie z żoną i z dziećmi, odnawiać obrzęd wtajemniczeń."

Misteria orfickie odprawiano w domach, na łonie natury lub w małych kapliczkach celem zaspokojenia indywidualnych potrzeb duchowych. Rytuały te otwierały przed człowiekiem perspektywę wiecznego życia, dając jednocześnie szansę na życie doczesne w sposób bardziej świadomy niż dotychczas. Zapewniały bezpośredni wgląd w sferę BYTU ponad narodzinami i śmiercią. Resztę skrywała tajemnica, bo - jak rzekł Platon - "...nie jest to racjonalne, jak matematyka, i nie daje się ująć w słowa.".

Orficy kładli nacisk na towarzyszące misteriom nauki duchowe i transformację, wewnętrzną przemianę siebie i powolną przemianę świata. Szare na złote. Na podstawie papirusu z Derveni, możemy przypuszczać, że krytykowali jednorazowe wtajemniczenia o charakterze masowym. "...Nie dziwi mnie, że ci z ludzi, którzy wtajemniczając się w miastach, zobaczyli rzeczy święte, że oni najmniej rozumieją..., (...) gdy zostaną już wtajemniczeni, odchodzą nim [rzeczywiście] zdobędą wiedzę i [o nic już] nie pytają, jakoby już zrozumieli coś z tych rzeczy, które widzieli, usłyszeli bądź się nauczyli; politowania zaś [godni są] dlatego, że nie starczy im, że wydają pieniądze, ale odchodzą pozbawieni wiedzy."


Sokrates

Stawiając na nauki duchowe i filozofię orfizm skupiał wokół siebie elity. Do najbardziej znanych postaci tego nurtu należał Pitagoras i Platon.

Ciekawostką jest, że w dzisiejszych szkołach nakazuje nam się omawiać mitologię, przyswajać twierdzenie Pitagorasa bądź podziwiać poczucie sprawiedliwości Sokratesa... Zabrania nam się jednak pić te same napoje, którymi inspirowali się wybitni greccy myśliciele. Faktycznie istnieją na niebie i ziemi rzeczy, o których się filozofom nie śniło.


Aldona Mironski
www.ayahuasca.net.pl



Przypisy

[0] Przeczytaj Eliusza Arystydesa "Fragment mowy XLVI" przeciwko tym, którzy "kradzież nazywają /.../ wspólnotą mienia, zawiść - filozofią, niedostatek - pogardą bogactw" (chrześcijanom) - i "bezbożnikom z Palestyny". Przypis Taraki, następne też.

[1] Warto w tym miejscu przypomnieć etymologię: "ayahuasca" lub "ayawaska" w języku keczua znaczy "pnącze duchów" lub "pnącze dusz"; aya znaczy "duch, dusza, zmarły", huasca lub waska to "pnącze, liana". Zob. też w ang. Wikipedii: Ayahuasca.

[2] W 392 r ne. chrześcijański cesarz Teodozjusz I zamknął sanktuarium w Eleusis, po czym w 396 zburzyli je Goci króla Alaryka (chrześcijanie-arianie) pospołu z chrześcijanami miejsowymi.

[3] Czyli Dymitr.

[4] M.i. największa w Grecji rafineria ropy i baza marynarki wojennej.

[5] Starożytna Tracja to dzisiejsza Bułgaria. Ewentualnym ogniwem łączącym Traków z Syberią byli Scytowie i Sarmaci, wschodni sąsiedzi Traków, zamieszkujący stepy aż do Ałtaju. Trakowie mówili językiem z rodziny indoeuropejskiej. "Tracy pod nazwą Bessów zachowali swój język do VI w. n.e. [świadczy o tym m.i.] informacja o trzech zakonnicach w klasztorze na Synaju 'scientes linguas bessas'." (Leszek Bednarczuk, w: "Języki indoeuropejskie", t. 1., s. 477). Ludy mówiące językami podobnymi do trackiego (Dakowie, Myzowie, Getowie, Kostobokowie i inni) sięgały aż na ziemie dzisiejszej Polski; prawdopodobnie trackiego pochodzenia są nazwy rzek: San, Poprad, Raba, u sąsiadów Seret, Criş i inne. Możliwe, że od trackich plemion Bessów i Karpów pochodzą nazwy Karpat i Bieszczadów.



źródła:

O tym, co mogło się dziać w telesterionie, wiemy dzięki historykom, pisarzom (hymn homerycki do Demeter z VIII w. p. n. e) i filozofom starożytnym jak np. Klemens Aleksandryjski. Wiele ukazują reliefy z fryzów, prezentujące sceny z inicjacji, sporo tez odsłoniły wykopaliska archeologiczne m.in. pod kierunkiem G.E. Mylonasa.

Jakub Jasiński, Wieczna tajemnica

Dionizje - w Wikipedii

Gnoza i gnostycyzm cz. I Jerzy Prokopiuk

Misteria greckie, orfizm

Misteria Orfeusza - w Legologos, blog Jarosława Marka Spychały

Orfizm - w Wikipedii

Anna Kuzniecowa - Szamanizm a tradycja orficka - Czy Orfeusz, Dionizos i Pitagoras byli szamanami? - w Tarace (uwaga: portal "chomikuj.pl" kradnie z Taraki!)

Piotr Swiercz, Jedność wielości (Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, 2008)

Papirus z Derveni, col. XVI, tlum. J. M. Spychała, podstawa przekładu: Das orphische Papyrus von Derveni, ed. R. Merkelbach, Zeitschrift für Papirologie und Epigraphik, 1/1967, s. 112.

Teofrast, Charaktery, XVI, tłum. I. Dambska, Kraków 1963

Chrześcijaństwo jako rzeczywistość mistyczna a misteria dawnych czasów- w http://www.gnosis.art.pl/

Dominika Grzesik, Misteria w Eleusis - w: http://www.histurion.pl/

Walter Burkert, Starożytne Kulty Misteryjne

Aldona Mironski

Komentarze: 7

[foto]1. A) Polscy bogowie. B) Ostrożnie ze skrótami • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-03-19 17:12:47)

1) Therravisionie! Dla mnie "pod początku" było jasne, że postać wyobrażana na karcie Tarota XXI-Świat jest identyczna z Ayahuaskową Boginią.

2) Kazimierz Perkowski w witrynie "Bogowie Polscy" wizyjnie odmalowuje dwie kobiece dywinne postaci po imionami Marzanny-Dziewanny i Łady-Leli. (Osobiście wolę Marzannę Dziewannę :)
Marzanna-Dziewanna przypomina trochę tarotową XVII-Gwiazdę:

Z wizerunku tej Boginki powinien cieszyć się Jacek Dobrowolski, bo to jego poematem Malarz się inspirował.

3) Ze skracaniem słowa (lub imienia) Ayahuasca do "Aya" radziłbym być ostrożnym, bo wszedłem na stronę www.freelang.net tłumaczącą z keczua na angielski i co oto dostałem:

Wynik jest przygważdżający, nie da się zaprzeczyć, że słówko aya w oryginale znaczy po prostu TRUP. Nie nazywał więc bym tak tej jawiącej się Modrej Pani...

[foto]2. Skróty • autor: Terravis Wiktor Rumocki (2011-03-19 22:32:33)

Wojtku! Dzięki za zwrócenie uwagi, by być ostrożnym ze skrótami. Rzeczywiście tę tajemniczą Istotę duchową lepiej nazywać Ayahuaską. Natomiast to, że ta bogini (ukazująca się często jako postać lekko androgyniczna) jest tożsama z boginią widoczną na ostatnim z wielkich arkanów tarota, to przyznaję, że olśniło mnie po przeczytaniu komentowanego artykułu.

[foto]3. Skróty • autor: Terravis Wiktor Rumocki /Splendor Solis (2011-03-19 22:32:33)

Wojtku! Dzięki za zwrócenie uwagi, by być ostrożnym ze skrótami. Rzeczywiście tę tajemniczą Istotę duchową lepiej nazywać Ayahuaską. Natomiast to, że ta bogini (ukazująca się często jako postać lekko androgyniczna) jest tożsama z boginią widoczną na ostatnim z wielkich arkanów tarota, to przyznaję, że olśniło mnie po przeczytaniu komentowanego artykułu.

[foto]4. Bogini Aya i XXI arkanum tarota • autor: Terravis Wiktor Rumocki (2011-03-17 20:14:29)

Na wstępie gratuluję fascynującego artykułu, a po drugie zauważyłem, że jeden z obrazów Ayi-Gai zamieszczonych w tekście podobny jest do wizerunku karty tarota Wszechświat z talii Golden Dawn Tarot autorstwa Wanga i Regardiego. Podobieństwo intrygujące. Pozdrawiam serdecznie i życzę następnych tak udanych artykułów

[foto]5. Bogini Aya i XXI arkanum tarota • autor: Terravis Wiktor Rumocki /Splendor Solis (2011-03-17 20:14:29)

Na wstępie gratuluję fascynującego artykułu, a po drugie zauważyłem, że jeden z obrazów Ayi-Gai zamieszczonych w tekście podobny jest do wizerunku karty tarota Wszechświat z talii Golden Dawn Tarot autorstwa Wanga i Regardiego. Podobieństwo intrygujące. Pozdrawiam serdecznie i życzę następnych tak udanych artykułów

[foto]6. Aya • autor: artur olczykowski /Artur Olczykowski (2017-04-17 18:09:42)

Ayahuasca is the hispanicized style spelling of a word in the Quechua languages, which are spoken in the Andean states of EcuadorBoliviaPeru, and Colombia. Speakers of Quechua languages or of the Aymara language may prefer the spelling ayawaska. This word refers both to the liana Banisteriopsis caapi, and to the brew prepared from it. In the Quechua languages, aya means "spirit, soul", "corpse, dead body", and waskameans "rope" and "woody vine", "liana".[4] The word ayahuasca has been variously translated as "liana of the soul", "liana of the dead", and "spirit liana".[5]
Liana umarlych/trupow to jedno z mozliwych tlumaczen :-)Ale faktycznie lepiej nie skracac do samej Aya :-)


7. imię Ayahuasca • autor: (2017-04-17 19:15:49)

Inkowie nie mogli nazwać Ayahuaską - 1. świętej rośliny, 2. sporządzanego z niej napoju i 3.  samej Bogini Matki jednocześnie (o "Matko Pnącze Zmarłych!" - co za bzdura!"). 
 W powtarzanym bezmyślnie tłumaczeniu ostro namieszała hiszpańska pisownia i brak znajomości historii! Musimy bowiem uwzględnić, że Indianie to nasi bracia - ich przodkowie ok. 15 tys. lat temu przenieśli się do obu Ameryk z azjatyckich obszarów Słowian.
Ci sami Słowianie byli przodkami Persów, dlatego Indianie Guarani w Brazylii nazywają ten sam napój terminem, znanym z perskiej avesty - HAOMA, u Apaczów zaś do dziś  najważniejszym bóstwem jest biała BOGINI - wielka pramatka Słowian (Lada) i wielu europejskich plemion.
A zatem... W nazewnictwie prastarych indiańskich specyfików mądrzej będzie poszukać słowiańskich rdzeni znaczeniowych i użyć rodzimej pisowni... (g)aja- łaska. To takie oczywiste!!!

[foto]8. Jauma - czytaj Hauma • autor: artur olczykowski /Artur Olczykowski (2017-04-17 23:38:46)

Zbieznosc wymowy perskiej Haomy i guaranskiej Jaumy nie musi swiadczyc o tym, o czym probujesz przekonac, szczegolnie w swietle faktu, ze znamy conajmniej 40 roznych nazw Ayahuasci w jezykach plemion amazonskich....
Co ciekawe profesor E J Langdon w swojej New Perspectives of Shamanism in Brazil pisze, ze wlaczenie Ayahuaski do rytualow Guarani (tak jak do wielu innych plemion)  nastapilo calkiem niedawno.

9. Znamy 40 nazw amazaońkich, a na świecie przyjęła się ta słowiańska. Ciekawe! • autor: (2017-04-18 09:10:46)

... zbyt wiele tych zbieżności, a gdy połączysz je z WIEDZĄ, wnioski są oczywiste.


Jauma (haoma)  robiona jest z juremy, a to gatunek akacji, jaki "wyrósł na grobie Ozyrysa". Ozyrys zaś - wg   papirusów - przybył z Północy i chyba naturalizował tę roślinę w Egipcie.

Kilkanaście tys. lat temu pas zlodowacenia rozciągał się dopiero w Ameryce, natomiast  klimat tropikalny i subtropikalny był na biegunach. Rośliny, służące do sporządzenia napoju, rosły więc  niegdyś w  kolebce Słowian - na Hiperborei.
Łapacze snów - również stamtąd pochodzą  - do dziś produkują je szamani syberyjscy.
   "Szaman" w wolnym tłumaczeniu oznacza " TEN, który wie" , tak samo określano Tolteków. Tradycja orficka,  którą kontynuuję, też ma korzenie na Północy- celem ceremonii orfickich jest    "stawanie się bogami".  Teotihuacan (miasto piramid w Meksyku) tzn. miejsce, gdzie ludzie stają się bogami. Pierwowzory piramid z Theotihuakan znajdują się w Visoko i są starsze o ponad 20 tys. lat od tolteckich. Więcej  sobie poszukaj...   Internet aż kipi od dowodów.