Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-01-01

Wojciech Jóźwiak

Pistis.pl

Redaktor portalu www.pistis.pl, pan Piotr Chodur, napisał do mnie z propozycją wymiany banerów. W Tarace (dotąd) nie ma kącika z banerami zaprzyjaźnionych witryn, więc tego nie zrobię, za to napiszę cokolwiek o Pistis.pl, zwracając uwagę na to, co nasze e-pisma mają wspólne, a czym się różnią.

pistis_02.png

Zacznę od góry. W tytule strony czytamy: „Pistis - religia, duchowość, Bóg, Jezus Chrystus, gnoza, mistyka, Biblia, wiara, gnostycyzm”.

Pistis to po grecku „wiara”. Przez ten wybór haseł Pistis.pl staje po stronie chrześcijaństwa i deklaruje zajmowanie się Bogiem (jednym - nie bogami!), tym szczególnym bogiem, znanym z Biblii. Już nie w tytule okna, ale na stronie pojawia się kolejne hasło: „bez dogmatu”. Odcięcie się od dogmatów i dogmatycznego ujęcia chrześcijaństwa każe się domyślać, że ideowa linia Pistis nie jest rzymsko-katolicka i faktycznie: równoległą inicjatywą tej samej grupy autorów jest witryna www.unitarianie.pl: „Unitarianie, Socynianie, Bracia Polscy”. A więc ugrupowanie przez katolickich krytyków zwane Arianami i pod tą nazwą znane przeważnie. Wracając do pierwszego tytułu, gdzie powtarzają się słowa: gnoza i gnostycyzm, wnioskować z tego można, że Autorzy odrzucają katolickie trzymanie się dogmatów, czyli pewników zatwierdzonych przez „lepiej wiedzących” (historycznie: przez sobory i papieży), za to zwracają się ku religii przekazywanej bezpośrednio do umysłów zaangażowanych osób, no bo tak rozumie się mistykę.

Taraka popiera bezpośrednie poznanie i duchowe drogi oparte na bezpośrednim kontakcie umysłu (tego oto lub tamtego...) człowieka z Większą Rzeczywistością, w której zdarzają się bogowie, czasem nawet tacy, którzy ogłaszają się doświadczającemu - jedynymi. Nie ma w tym nic osobliwego, poszczególnym bóstwom wolno uważać się za jedyne, jeśli taka ich wola. Nie jest naszą ludzi sprawą pouczać bogów, ilu ich jest! I dopóki ktoś kto miał (taki lub inny) kontakt z boską osobą lub jej podejrzeniem (podejrzeniem, że to ona, ta postać, właśnie się mu jawi/ła, nie coś innego), nie upiera się innych pouczać, że bóg lub bogowie są dokładnie tacy i w takiej liczbie, jak jemu się wydało, to OK. Poglądów na naturę bogów lub boga może być tyle ile ludzkich doświadczeń i nikomu to nie zaszkodzi. Kłopot w tym, że wyznawcy jednego boga często upierają się, że tak jak ich Bóg wydaje im się Jedyny, tak i ich poglądy są Jedynie Słuszne, a przy tym potrafią masę energii i starań obrócić na to, żeby innych do tego przekonać, siłą wymowy i innymi sposobami, a niektórzy nawet groźbą, przymusem i dżihadem. Dlatego „my Taraka” nie wspieramy monoteistycznej linii myślenia.

Pistis czyli wiara. Słowo to, jak poucza grecki słownik, znaczyło także zaufanie, pewność, wierność oraz – kredyt handlowy. Wiara bywa przeciwstawiana wiedzy. O tym mówi/pisze Artur Przybysławski w tarakowym wywiadzie „Dusza nie istnieje”: „wiedza jest wyzwalająca, bo opiera się na doświadczeniu. To, w co wierzymy jest bez znaczenia, bo wiara nie jest wiedzą”. Wiedza to po grecku gnosis, a hasło gnoza jest w tym samym nagłówku witryny Pistis.pl. Ciekaw jestem jak te dwa podejścia, „wiarowe” i „wiedzowe” będą współgrać w omawianej witrynie i czy można je pogodzić.

Słowo gnoza jest kłopotliwie (ale i podniecająco) wieloznaczne. Słownikowo znaczy „wiedza” i podejście do świata gdzie właśnie wiedza i chęć wiedzenia, górnolotnie mówiąc, przyświeca, to jest to, o co chodzi. Z drugiej strony słowem tym – gnoza – przyjęło się określać grupę religijnych, filozoficznych i soteriologicznych poszukiwań, które wybuchły na Bliskim Wschodzie jakoś na przełomie er (mam na myśli przyjętą u nas rachubę czasu wg ery chrześcijańskiej, w istocie żadnego wymiernego „przełomu” wtedy nie było) i które przedstawiają wątek religijności alternatywny i często opozycyjny wobec chrześcijaństwa, które zrazu było jednym z nurtów w gnostyckiej rzece, ale takim, któremu się udało i jak często zdarza się zwycięzcom jęło – przeważnie skutecznie – niszczyć towarzyszy. Obszerny wątek, wart nie paru zdań, lecz grubej książki. Jednak do teraz granica między chrześcijańską ortodoksją (jaka by nie była) a gnostycką alternatywą jest nieostra, często jej nie ma, a oba te wątki gęsto przenikają się. Co nas pogan (w tym Taraki) wcale nie cieszy, ponieważ gnoza lub gnostycyzm idzie jeszcze dalej od chrześcijaństwa w nie naszą stronę! Jaki to kierunek? - Negowanie świata (tego świata), ciała i realności. Widzenie w tym świecie (jakby był jakiś inny!) - aż ciarki mi po plecach chodzą gdy mam to napisać – jakiegoś więzienia, z którego dusza ma się wyzwolić, ba, uciec! Uciec ze świata! To jest prymarne hasło i dyrektywa gnozy czy gnostycyzmu. Hasło tym przewrotniejsze, że łudząco podobne do „uciekania”, o którym mowa w buddyzmie, uciekania od samsary do nirwany. Kiedy myślę o tym, co głosi buddyzm i co głosi gnoza, mam wrażenie, że oto „diabeł w ornat się ubrał i ogonem na mszę dzwoni”. Podejście gnostyckie jest jakąś upiorną karykaturą buddyjskiego. Zresztą cała gnoza jest upiorna. Jest osadzona na beznadziei, rozpaczy, samo-się-krzywdzeniu i braku serotoniny w neuroprzekaźnikach. Ten wpływ idzie przez wieki i przejawia się także w dzisiejszej infosferze, niekiedy jako modne odkrycie. Też w aktualnej polskiej ezoterze gnostycy mają się dobrze, nawet jeśli niektórzy z nich nie wiedzą, że nimi są.

Co do haseł „Bóg”, „Jezus Chrystus”, „Biblia” - mam tu na myśli i tagi Pistis.pl, i treść jej tekstów (zob. np. Zagadnienie istnienia Boga, Kim i jaki jest Bóg?, Wierzyć bez dogmatu Cypriana Sajny), to działają one jako zaklęcia. Jak zaklęcia w baśniach, kiedy po wypowiedzeniu pewnego słowa przez czarodzieja płci jednej lub drugiej, „delikwent” zamieniał się w żabę, osła czy jak tam baśń baje. Wymienione słowa-hasła – Bóg, Jezus Chrystus, wiara, itd. - kieruje się w stronę uczestnika dyskursu (czytelnika, słuchacza, dyskutanta, krytyka...), aby zadziałały niemal tak jak zaklęcia z baśni, które komuś podmieniały ciało. Tamte hasła też podmieniają, tylko nie ciało, a język (mowę). Jeśli ktoś zwraca się do kogoś „temi słowy”, to przeważnie tak się dzieje, że nie tylko proponuje temat do rozmowy, ale i narzuca język, system pojęć, w którym rozmowa ma się toczyć. W chrześcijańskim dyskursie słowa te mają tę właściwość, że można być tylko za lub przeciw, deklarować się jako człowiek Boga, człowiek Chrystusa, człowiek wiary, lub zostać ustawiony jako ten po drugiej stronie barierki. Chrześcijaństwo jest nawracające (prozelityczne) i warto poczytać takie nie-ortodoksyjne teksty jak w Pistis, by zobaczyć, że jest to właściwość nie tylko katolickich ambonistów, ale i niezależnych chrześcijańskich poszukiwaczy. Sam używany język skłania ich do budowania kościołów, nawracania owieczek i patrzenia na niewiernych jak na ludzi niepełnych i nie całkiem wartościowych, jakichś półludzi. No bo jeśli ktoś Jedynej Oczywistej Prawdy nie widzi, to kimś takim - według głosicieli wzmiankowanych poglądów – jest.

Tamte słowa nie idą same: wprowadzają, inicjują w umyśle, szczególny mempleks. Omówienie chrześcijaństwa (nieważne, estebliszmentu lub herezji) jako mempleksu to oczywiście za wiele na tę pobieżną recenzję, raczej temat na kolejną grubą książkę. Zwrócę uwagę na jeden aspekt. Chrześcijaństwo jako mempleks (lub: jako ideologia – to dla nieobytych z memetyką) ma to do siebie, że skłania do zajmowania się własnymi tematami czy problemami, jak na przykład; czy jest bóg czy go nie ma, jak w niego wierzyć, co robić, żeby osiągnąć zbawienie, skłania do zajmowania się „duszą” i „grzechem”, dalej rozmyślać o Jezusie, o jego (aktualny temat, bo mamy przełom grudnia-stycznia) cudownych narodzinach, o jego naukach, apostołach itp. itd. Skłania do życia w chrześcijańskim micie. Ktoś powie, że przecież chodzi tu o duchowe poszukiwania. Co w tym może być nie tak? Oto zajmowanie się wymienionymi tematami zaślepia, całkiem jak gdybyś okno zasłonił sobie firanką, cóż że przedstawiającą święty (czyli po naszemu: mityczny) obrazek. Zajmowanie się wymienionymi tematami nie zostawia wolnego miejsca w umyśle na prawdziwe doświadczenie wewnętrzne, duchowe i szamańskie. Obserwując chrześcijan (nieważne, czy z estebliszmentu czy z herezji) mam wrażenie, że pozostają w jakimś oszołomieniu i nie mogą otworzyć swoich kanałów percepcji. Tych „drzwi percepcji”, cytując Aldousa Huxleya.

Niekiedy umysłom zanurzonym w chrześcijańskim mempleksie-egregorze zdarza się jednak przebić przez zasłony chrześcijańskiego dyskursu. (...Dyskursu? Może nowomowy? Nie powiem tak, bo to jednak byłaby z mojej strony złośliwość; apage!) Zdarza się to śniącym, bo bywają sny ulepione z surowca chrześcijańskich obrazów, które służą jednak wewnętrznym snoczyńcom (podświadomości, jeśli ktoś łaknie banału) do wyrażenia treści jawnie niechrześcijańskich lub chrześcijaństwo transgredujących. Znakomitym przykładem jest sen o „Szamańskiej Częstochowie”, albo z nowiej śnionych, „Matka Boska - Aktorka”. I to jest ten błysk świeżości, a może i więcej: prawdy. Z dzieł literackich uznanych przypomina mi się w tym miejscu „Wybraniec” Tomasza Manna, gdzie chrześcijańska scenografia służy wprowadzeniu idei zupełnie trans-chrześcijańskich, dobrze czujących się w sąsiedztwie szamanizmu, buddyzmu, jogi i tarota.

Jeśli w tekstach Pistis.pl znajdę trans-chrześcijańskie treści, podzielę się odkryciem.

Spraw wartych omówienia jest więcej, ale na tym przerwę.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 2

1. Odpowiedź Redaktora Naczelnego Pistis • autor: cypriansajna (2012-01-02 17:12:40)

Na wstępie dziękuję za mini-recenzję i za linkowanie do naszego portalu. Odwzajemniłem się umieszczeniem linku zwrotnego w naszym dziale "linki".

Odniosę się w kilku zdaniach do zamieszczonego tekstu, gdyż niektóre fragmenty wymagają pewnego uściślenia bądź wyjaśnienia.

1. PISTIS - NAZWA - Nazwa portalu odnosi się faktycznie do słowa oznaczającego "wiarę", ale także do gnostycyzmu, przez nawiązanie do utworu Pistis Sofia.

2. BEZ DOGMATU
Wiara nie oznacza w naszym przypadku wiary ślepej w żaden dogmat (stąd BEZ DOGMATU), jest raczej wskazaniem, opozycją do niewiary (jakże dzisiaj powszechnej!) charakteryzującej się już to ignorancją spraw duchowych, już to niewiarą w ogóle w sens, cel naszego istnienia i sprowadzeniem człowieka do biologicznej maszyny (przy czym nie chodzi tutaj o polemizowanie z naukową teorią ewolucji, a raczej ze światopoglądem materialistycznym).

Dogmat to niepodważalna prawda narzucona przez Autorytety duchowe. BEZ DOGMATU - bo nie uznajemy autorytetów religijnych, a na pierwszym planie stawiamy wolność w poszukiwaniu duchowej Prawdy. Religię dogmatyczną proponuję (i w ramach tej inicjatywy staram się to przekazać) zastępować podejściem podobnym jakie jest w nauce - czyli religia jako duchowa nauka oparta na paradygmatach (jak nauka), nie dogmatach. Ściślej: to co w danej chwili możemy uznawać za duchową prawdę pod wpływem kolejnych duchowych doświadczeń, refleksji, wiedzy itd. może okazać się już zbyt ogólne, zbyt płytkie lub w ogóle nieprawdziwe.

W tym sensie wyrażenie WIARA BEZ DOGMATU ma sens. Jest nią wiara w sens i cel człowieka, a odkrywanie i realizowanie tego celu/sensu nie jest oparte na dogmatach.

3. GNOZA

a) Najlepiej gnozę scharakteryzował jest znamienity badacz Gilles Quispel jako "mityczny wyraz doświadczenia samego siebie".

Prawda jest w nas samych (nie jest zewnątrz). W myśl tego aksjomatu (popartego obserwacją) eksploracja swego wnętrza prowadzi do gnozy (poznania) i Prawdy. Tę prawdę gnostyk wyraża mitologizując.

Cenimy i kultywujemy w duchowości to co wewnętrzne, a nie to co zewnętrzne. A wyraz tego objawia się dla gnostyka przez twórczość (pisanie, rozwijanie mitu, twórczość artystyczną) oraz przez zmianę umysłu, z którą wiąże się zmiana życia i postępowania (postępowanie wg Ducha).

b) GNOZA i NEGOWANIE ŚWIATA

Na drodze duchowego poznania świat jawi się (dla osób o tendencji utopijnej, odpowiedniej wrażliwości) jako twór niedoskonały i pełen cierpienia.

Krytyka zaś świata w gnozie, to raczej krytyka Systemu/Matrixa. Myślę, że duchowe poznanie, WGLĄD, każdego poszukującego na drodze duchowej prowadzi do obserwacji jaki jest ten świat (mam na myśli, tak jak gnostycy, zwłaszcza świat ludzi). Jest pełen niegodziwości, walki, nienawiści, rozpaczy, cierpienia. A przede wszystkim duchowej ignorancji. Chyba nawet wystarczy rozejrzeć się wokół.

Celem jednak jest duchowa integracja przeciwieństw. Tkwienie w dualiźmie jest tylko stopniem na drodze gnozy. Ostatecznie gnostyk "widzi wszystko złączone".

Świat w neognozie (antropozofia, psychologia Junga) już w ogóle nie ma negatywnego wydźwięku, lecz staje się polem doświadczalnym.

Gnostyk to również nie eskapista. Wśród starożytnych gnostyków wcale jednoznacznym nie było np. odrzucanie seksualności człowieka.


4. CHRZEŚCIJAŃSTWO

Czemu nawiązujemy do Chrystusa, chrześcijaństwa?
Bo umysł każdego z nas (żyjących w naszej kulturze) od 2 tysięcy lat jest chrześcijański. Nie da się tego wyeliminować.

Gnoza ma jednak charakter uniwersalny (jest gnoza chrześcijańska, żydowska, pogańska etc.) i dla nas do Prawdy może dojść każdy, bez względu na kulturę, czasy, znajomość jakiś pism itd.

Nie ma też powodu dlaczego by rezygnować i odrzucać coś co po dogłębnym zbadaniu i doświadczeniu okazało się dla nas głębokie, egzystencjalnie prawdziwe, wzniosłe i godne podziwu - a jest tym przekaz Ewangelii.

Głębię zaś Ewangelii przez wieki zatracono, zniszczono, przeinaczono, nie stosowano jej prawd. Zasługa w tym "władców tego świata". Na przestrzeni wieków byli jednak zawsze prawdziwi uczniowie Chrystusa kierujący się w życiu miłością, żyjący wg Ducha (zwykle byli to ludzie na marginesie kościoła lub wręcz wyklęci heretycy).

5. BÓG-MONOTEIZM

To, że Bóg jest jeden jest oczywistością. Jeśli istnieją bogowie (a w zasadzie istnienie "bogów" tak naprawdę ma miejsce również w tradycji chrześcijańskiej, czy to w wersji katolickiej, czy gnostyckiej), to bynajmniej nie są oni ostateczną Podstawą Bytu, Źródłem Wszystkiego i Nieskończonością.

Sam rozum wskazuje, że BÓG, czyli: Źródło Wszechrzeczy, Podstawa wszystkiego, czy może Rzeczywistość Transcendentna albo jeszcze użyjmy innego określenia - Świadomość/UMYSŁ - musi być jeden. Nie będę tutaj przypominał wszelkich wywodów filozoficznych, które są powszechnie znane.

Wszak i z perspektywy wewnętrznej (a taką preferujemy) całość ludzkiej psychiki koncentruje się wokół JEDNEGO pienia - Jaźni.


Tyle moich odniesień. Tym niemniej pozdrawiam i z życzliwością odnoszę się do ścieżek, którymi podążają osoby związane z Taraką, gdyż w moim osobistym odczuciu do Jedynej Prawdy (jak do Słońca) prowadzić mogą różne ścieżki-promienie.

Cyprian Sajna

[foto]2. Dyskusja przeniesiona do forum • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-01-03 21:44:21)

Dyskusja przeniesiona do forum:
38. Gnoza i wiara

Zapraszam tam - Wojciech Jóźwiak