Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-08-04

Katarzyna Urbanowicz

Asystentka kierowniczki

We śnie byłam asystentką „kierowniczki” – tak o niej myślałam. Była moją szefową, a ja starałam się ją zadowolić. Nawet – we śnie – przyniosłam jej szal, kiedy uznałam, że jest jej zimno. Przebywałyśmy w jakimś pensjonacie, a ja stale zapominałam numeru pokoju, w którym mieszkałam, choć zawsze pamiętałam jak trafić do jej pokoju. Fabuła snu była bardzo skomplikowana, odbywały się jakieś podjazdowe walki między różnymi osobami (nie pamiętam już jakie), a ja trwałam niezłomnie przy „kierowniczce”. Pewnego dnia nad szczyty gór nadeszły wielkie czarne chmury, których okropnie się bałam, jednocześnie jednak z fascynacją obserwowałam je ze swojego krzesełka (siedziałyśmy z kierowniczką na tarasie). Miałam uczucie, że zbliża się moja śmierć. Wtedy „kierowniczka” wstała ze swojego miejsca, podciągnęła spódnicę i zaczęła siusiać na piękne płytki tarasu. Pomyślałam, że ona robi, co chce i dlatego jest kierowniczką, a ja staram się ją zadowolić i dlatego jestem asystentką. Miałam ochotę też się wysiusiać na taras ale powstrzymało mnie to, ze ktoś inny usiadłby na tym tarasie z kawą i nie wiedziałby o tym, że został splamiony czyimś siuśkami. Ten dylemat obudził mnie

Katarzyna Urbanowicz

Komentarze: 3

1. realia snu • autor: kasia (2011-08-04 13:26:56)

Realia tego snu mogą się wiązać z wyprawą z moją koleżanką do nie zamieszkanego na co dzień pensjonatu w pewnym uzdrowisku. Byłam tam z 10-letnim wnukiem, który powodował ogromne trudności wychowawcze, siostrą, z którą nikt nie mógł wytrzymać, przyjaciółką mojej koleżanki, która w miarę pobytu także zaczęła mnie denerwować i gromadą rozbrykanych dzieci, z którymi mój wnuk nie znalazł wspólnego języka. Wszyscy byli pełni najlepszych chęci i nie dochodziło do oficjalnych starć (z wyjątkiem agresji mojego wnuka). Na dodatek zawilgocenie domu zalanego powodzią w ubiegłym roku zaostrzyło chorobę stawów która spowodowała ból i niemożliwość spacerów. Moja koleżanka, z którą umówiłyśmy się na wyjazd, była nadspodziewanie miła godząc te wszystkie sprzeczności i w realu to ona właśnie przynosiła mi swój szal, gdy było mi zimno.
Nadciągające chmury to codzienny widok na Śnieżkę i odczucia związane z „relaksacyjnym” koncertem mis tybetańskich, które były jedynym przeżyciem „wyższego rzędu” w czasie tego pobytu.
Ten pobyt pociągnął niemiłe reperkusje w mojej rodzinie, mimo, że się skończył. Wyszło na to, że chciałam dobrze, a wszystkiemu byłam winna, ponieważ nie sprostałam oczekiwaniom.

2. Zaspokajanie potrzeb • autor: (2011-08-07 19:52:25)

Przeczytałam twój sen i notkę pod spodem i wydaje mi się, że sen wzywa cię do zaspokajania własnych potrzeb. W śnie jesteś asystentką kierowniczki, podwładną, która spełnia jej zachcianki i stara się ją zadowolić. Nagle widzisz, że nad górą zebrały się gęste chmury, przeczuwałaś wtedy swoja śmierć. I to jest śmierć twojego starego „Ja”-osoby, która stara się sprostać oczekiwaniom innych .W międzyczasie widzisz kierowniczkę, która siusia na piękne płytki, ty też masz ochotę zrobić to samo, ale się powstrzymujesz… I to jest wskazówka (pozytywna przemiana), byś zaczęła zachowywać się nie jak podwładna tylko jak ta „kierowniczka”, która bez skrepowania zaspokaja swoją potrzebę, nie myśląc o innych. Byś nie próbowała zadowolić innych, tylko zaczęła od siebie, bez żadnych zahamowań, Trochę zdrowego egoizmu w twoim życiu spowoduje, że zaczniesz się czuć lepiej. Jeśli weźmiemy pod uwagę, sorry podstawowy składnik moczu, którym jest woda, to można by powiedzieć, byś nie tłumiła w sobie emocji, uczuć tylko je zaczęła wydalać, (dla mnie podobne znaczenie mają te chmury, z których spadnie deszcz), zadbała o swoje emocje. Masz bez poczucia winy zacząć od siebie, bo zaspokojenie własnych potrzeb daje poczucie komfortu i daje radość i satysfakcję z osiągniętych celów.

3. zaspakajanie potrzeb • autor: kasia (2011-08-08 02:10:06)

Tak, masz rację. Nie było dla mnie jasne tylko znaczenie siusiania kierowniczki, ale teraz zrozumiałam o co w tym chodziło. Dziękuję!