Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-09-25

Mirosław Czylek

Astrologia i ważne punkty zodiakalne

Wprowadzenie do tematu

Temat odkrywania ważnych punktów w astrologii rozważany już był na wiele sposobów. Sądzę, że motywów uchwycenia specyficznych sektorów w 360 stopniowym kole jest tak dużo, że moja próba syntezy może być tylko częścią uchwycenia całości. Podejść jest sporo, wymienię te, z którymi do tej pory miałem do czynienia:

1. Gwiazdy stałe

Wbrew temu co możemy sądzić, gwiazdy stałe nie są aż tak bardzo nieruchome jak by się mogło wydawać. Przymiotnik „stałe” bardziej tutaj pasuje do charakteru ludzkiego żywota, w czasie którego ruch precesyjny Ziemi spowoduje co najwyżej zmianę położenia gwiazdy stałej przeważnie o jeden stopień, czasami trochę więcej. Średnia lat, dla których gwiazda przemieści się o jeden stopień, to najczęściej 72 lata. Stąd też osoba urodzona w roku 1900 będzie miała gwiazdę Aldebaran na 8 stopniu i 23 minucie Bliźniąt, a osoba urodzona w roku 2000 będzie miała ją przesuniętą na 9 stopień i 47 minutę.

To niewinne przesuwanie się powoduje, że nie możemy mówić o bezpośrednim wiązaniu charakterystycznego punktu z gwiazdą, która będzie się względem niego trochę przesuwała i nie będzie można opisywać tego punktu przy pomocy gwiazdy, jak też definiować gwiazdy poprzez charakter tego punktu. Weźmy na ten przykład punkt 25 stopni Raka, który podpada pod punkt wielokrotny (będzie zapewne omawiany na kursie w AstroAkademii u Wojciecha Jóźwiaka) 25 stopni i 43 minuty i nazwany jest punktem „ziemskim przedobrzonym”, jeśli mogę się posłużyć terminologią użytą w książce „Astrologia samopoznania”. Tak się akurat złożyło, że w roku 2000 na 25 stopniu i 47 minucie znajdowała się dość istotna gwiazda Procjon, alfa Małego Psa, wyraźna i widoczna na niebie, jednocześnie dosyć charakterystyczna i użyteczna incydentalnie w technikach astrologicznych. O ile jednak wyznaczenie punktu 25 stopnia i 43 minut nastąpiło poprzez trwałe i niezmienne warunkowania geometryczne, o tyle gwiazda Procjon zmieni swoje położenie i za ponad sto lat zdąży oddalić się o półtorej stopnia. To sporo.

Wracając do znaczenia gwiazd stałych – część astrologów traktuje je „serio”, część z przymrużeniem oka, zaś – uwaga – większość je ignoruje. Ledwo kilka – kilkanaście lat temu nasłuchałem się różnych książek, opinii, pouczestniczyłem w kursach. I po „odkryciu” fenomenu gwiazd stałych stwierdziłem, że ich wpływ jest niedoceniony. Pluton w koniunkcji Księżycem? Bomba! Lilith naprzeciwko Wenus? Nalej mi wina i mów dalej! Eris na Ascendencie? Wow! Aldebaran na Medium Coeli, Regulus na Słońcu, Algol na Księżycu? A co to za dziwne nazwy, to jakieś firmy odzieżowe? Nie. To ważny element w astrologii.

2. Symbole Sabiańskie

Niby znane i słyszane, ale próbujące znaleźć w astrologii swój „dom”. Znajduję czasami incydentalnie próby użycia tych punktów, albo – uwaga – dość ciekawe artykuły na Tarace, w których Babcia Ezoteryczna próbowała recenzować książkę o Kalendarzu Tebańskim Ewy Seydlitz.

Jeśli ktoś próbuje dowiedzieć się więcej na temat tej „techniki” (cudzysłów zamierzony, ponieważ jest mi się trudno do tej metody odnieść i ją klasyfikować), na rynku polskim w roku 2005 pojawiła się biblia Symboli Sabiańskich, czyli przetłumaczona na język polski książka Lyndy Hill. Tamże autorka tłumaczy, że Symbole Sabiańskie są owocem współpracy astrologa Marca Edmunda Jonesa z jasnowidzącą Elsie Wheeler. Cały zestaw 360 symboli powstał w jeden dzień i składa się z nieco enigmatycznych i wieloznacznych skryptów, które mogą zostać wykorzystane do pracy astrologa. Symbole Sabiańskie otrzymały drugie życie i zostały rozsławione dzięki klasykowi astrologii humanistycznej, Dane Rudhyarowi, który wykorzystał je w książce „Psychologia osobowości”.

Osobiście nie praktykuję tej metody, chociaż eksperymentalnie próbowałem kilka razy na to spoglądać. Lynda Hill próbowała np. tłumaczyć stopień Słońca dla Hitlera, czyli „CZYSTY STRUMIEŃ GÓRSKI”, przekładając to na jego obsesję dotyczącą „czystej rasy ludzkiej”. Pojawia się tam znacznie więcej osób. Dopasowania pod symbolikę stopniu mogą wydawać się inspirujące. Nawet mi się udało „wstrzelić” z symbolem 23 Ryb dla Słońca Alberta Einsteina (”MATERIALIZUJĄCE MEDIUM PRZEPROWADZAJĄCE SEANS”), być może „WOLTYŻERKA JEŻDŻĄCA NA OKLEP DEMONSTRUJE W CYRKU SWE NIEBEZPIECZNE UMIEJĘTNOŚCI” pasuje do osobowości Napoleona. Wydaje się, że problemem dla używania Symboli Sabiańskich stanowi prędzej wieloznaczny język, którego poetycką formę łatwiej dopasować do opisywanej osoby czy sytuacji. Nawet w moim życiu pewien doktor filozofii powiedział o mnie, że zachowuję się jak „czyste źródło”. Profesja astrologa przybliża mnie do bycia „medium”. To jednak nie czyni ze mnie ani Einsteina, ani Hitlera.

3. Leon Zawadzki & Maria Pieniążek

Legendarny polski astrolog zajmuje w panteonie miłośników punktów horoskopowych w mojej ścieżce poszukiwań miejsce szczególne. Doprawdy, jego prace powinny tutaj zostać także wyróżnione. Tak jak osoba P. Marii Pieniążek, która przez liczne lata współpracowała i współtworzyła z nim Akademię Kultury Duchowej.

W książce „Ariadna Misterium” uczynili oni syntezę opisów każdego stopnia sfery niebieskiej, przyporządkowując do niej uwagi astrologów, którzy tą problematyką się zajmowali. Efektem czego każdy punkt jest odniesiony do wcześniejszej działalności takich astrologów jak: William Lilly, Jan Kefer, Paweł Głoba, Nicolas de Vore, Borys Zinowiewicz Izraitel. Synteza ta jest zakończona własną uwagą Leona Zawadzkiego, a każdemu z 360 opisywanych stopni towarzyszy jakiś zabawny bon – mot, cytat lub powiedzonko.

Gdy spoglądałem na charakterystykę punktów, wciąż miałem do czynienia z czymś, co nazwałbym dwuznacznością poznawczą. Raz wydawało mi się, że opis jest – nie ukrywam – genialny, a innym razem, że niekoniecznie pokrywa się to z tym, co widzę lub chcę widzieć. Zapewne istnieje motywacja by z tymi punktami nakreślonymi przez Leona Zawadzkiego popracować więcej, gdyż jest to na pewno bardziej praktyczny odnośnik i zdecydowanie mniej niejasny niż przypominające centurie Nostradamusa Symbole Sabiańskie. Choć nie mam aż takiego doświadczenia astrologicznego jak Autorzy tej książki, skłaniam się do przypuszczenia, że w tych opisach rzeczywiście „coś jest” i nie powinniśmy traktować jej jak hazardowej ruletki.

Tym bardziej, że przed napisaniem trylogii „Ariadna” Leon Zawadzki uczynił dzieło, które zwróciło moją szczególną uwagę, zwłaszcza na początku przygody z astrologią. Otóż w książce „Astrolog” opisywał on „czułe punkty astrologa”. Podczas lektury odnosiłem wrażenie, jakby sporo obserwacji związanych z niektórymi punktami było czymś więcej niż ekstrawagancją nałożoną na intuicję. Było widać ślad doświadczenia praktycznego, związanego z wielokrotnym studiowaniem niektórych miejsc. Efekt związany z pewnymi doświadczeniami włącza się wielu astrologom, którzy posiadają własne obserwacje, niekoniecznie powielające dotychczasowe standardy, dostępne powszechnie na kursach czy w podręcznikach.

4. Punkty wyróżnione w astrologii tradycyjnej

W astrologii tradycyjnej planety ptolemejskie widoczne z łatwością gołym okiem (pierwsze siedem, licząc do Saturna), posiadają swoje miejsca wywyższenia. Oprócz znaku każdej planecie odpowiada jakiś szczególny punkt, zatem Słońce jest wywyższone w sposób wyjątkowy nie tylko w znaku Barana, ale w jego 19 stopniu. Księżyc zyskuje większą moc w 3 stopniu Byka. Następne pozycje to: Merkury w 15 stopniu Panny, Wenus w 27 stopniu Ryb, Mars w 28 stopniu Koziorożca, Jowisz w 15 stopniu Raka i Saturn w 21 stopniu Wagi. Co ciekawe, swoistego wyróżnienia doczekał się też Węzeł Północny (Rahu, lub jak ktoś woli, węzeł wstępujący lub Głowa Smoka), który swojego Graala dostępuje na 3 stopniu Bliźniąt. Analogicznie, Węzeł Południowy (Ketu, węzeł zstępujący lub Ogon Smoka) ma swoje wywyższenie w 3 stopniu Strzelca.

Powiem szczerze, że nie sprawdzałem dokładnie położenia, czy planeta w wyróżnionym miejscu osiąga jakiś szczególny zaszczyt lub cieszy się jakąś dodatkową jakością, energią czy motywacją. Tym niemniej warto się temu przyjrzeć. Osobną wartością jest tzw. słynna Via Combusta, czyli trasa spalona. Przyjęło się, że to odcinek między 15 stopniem Wagi i 15 stopniem Skorpiona, lecz znajdujemy wiele koncepcji, które dopuszczają inne stopnie. Warto dodać, że znak Wagi i znak Skorpiona to wg standardów astrologii tradycyjnej miejsca upadku świateł: Słońca i Księżyca.

5. Dwadasamsy (Leszek Weres)

Z tym podziałem, przyznaję, mam problem. Może częściowo bierze się to z faktu utożsamiania przez Autora domów horoskopowych ze znakami, gdzie dom pierwszy jest tożsamy z Baranem, drugi z Bykiem, trzeci z Bliźniętami i tak dalej? Może dlatego, że mając pod ręką tom „Nieznanego świata astrologii” (głównie strony 80-83) widzę analizę Plutona idącego przez kolejne dwady Skorpiona: Byka, Bliźniąt i Raka, których to znaczenie (dwad) dominuje nad charakterem znaku? Wydaje się jednak, że moją największą niezgodę tworzy zdominowanie – nazwijmy to, „ogółu”, przez „szczegóły” horoskopu.

Podział na dwadasamsy jest prosty. Są to 2 i pół stopniowe odcinki w 30 stopniowym obszarze całego znaku. Początek znaku jest równoznaczny z rozpoczęciem dwadasamsy o tym samym charakterze co znak, zatem pierwsze 2 i pół stopnia Barana to dwadasamsa Barana, pierwsze 2 i pół stopnia Byka to dwadasamsa Byka, pierwsze 2 i pół stopnia Koziorożca to dwadasamsa Koziorożca. Komplikacje się pojawiają podczas interpretacji. Widząc diagram kobiety urodzonej 13 listopada 1945 r. w Tomaszowie Mazowieckim o godzinie 12:00, zauważamy Słońce w 20 stopniu i 43 minucie Skorpiona, przynajmniej tak wskazuje książka na stronie 187. Autor pisze o tym horoskopie: „Lecz jeśli nawet ktoś zinterpretuje wiodące znaki Skorpiona (Słońce), Koziorożca (ascendent) i Wodnika (Księżyc), to i tak będzie nadal daleki od prawdy, bowiem nic nie powiedział o żadnej z dwóch dominujących faz – o Raku i Strzelcu”.

Teza o Raku i Strzelcu jest tym właśnie, co nazwałem dominacją ogółu przez szczegóły horoskopu. Zauważyłem w rozmowach z osobami „ze szkoły Leszka Weresa”, że zdarza im się poszukiwać na siłę pewnych elementów horoskopowych, które chcieliby np. mieć, a nie posiadają w standardowym rozdaniu (poprzez ascendent, znak światła lub choćby silny aspekt planetarny). Jest więc możliwe, że osoba, nie posiadająca niczego w znaku Wodnika, powie że jest „mocnym” Wodnikiem, bo ma przecież Słońce, Księżyc lub ascendent w dwadasamsie Wodnika. Albo w jedenastym domu. Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? W zasadzie prostsze, niż by się nam mogło zdawać. Wystarczyłoby udowodnić i sporządzić listę osób, które posiadają dwadasamsę w danym znaku, żeby wykazać, że są oni pełnoprawnymi właścicielami cech takiego znaku. Johnny Depp jako solarne Bliźnięta? Skądże znowu, dwadasamsa w znaku Koziorożca. Plus do tego Księżyc w znaku Koziorożca! Koziorożec pełną gębą! Whitney Houston? Solarny Lew. Być może, ale ta dwadasamsa w Wodniku! Ale i tak najciekawszy horoskop ma Wojciech Jaruzelski. Słońce w Raku, Księżyc w Baranie. Ale za to dwadasamsy tych świateł podwójnie w znaku Strzelca! Wyobrażam sobie artykuły o Strzelcu Jaruzelskim, że dużo podróżował, uczył się w gimnazjum marianów, itd., zgodnie z regułą, że dla chcącego nic trudnego. Z drugiej strony Mateusz Morawiecki odnalazłby się komfortowo w nowych definicjach: Słońce, Księżyc, Wenus, Mars w dwadasamsach Byka, chociaż z nadania „standardowej formuły interpretacji” jest poczwórnym znakiem Bliźniąt. Osoba, która zbada szerzej temat, mile widziana.

6. Punkty wielokrotne – Wojciech Jóźwiak

Przyznam, że przez wiele lat nie mogłem się do tej koncepcji 28 punktów siedmiokrotnych przekonać. Być może zastosowanie metody ockhamowskiej brzytwy ułatwiłoby na początku przygody z astrologią uchronić swoją przepełnioną informacjami głowę? Tak sądziłem. Często zbyt dużo danych i zbyt dużo teorii powoduje poczucie nadmiaru bodźców u początkujących, a nawet średniozaawansowanych. Biada temu, kto na poziomie początkującego jednocześnie zajmuje się Prozerpiną, Seleną, gwiazdami stałymi, punktami harmonicznymi, regułami Culpepera i studiuje tabelkę z godnościami planetarnymi Williama Lillyego. Godzenie tradycji z postulatami astrologii humanistycznej, wtrętami o karmie i sporami o system domów może spowodować ezoteryczny zawrót głowy. Człowiek wie niby wszystko, a kompletnie nie wie, jak tą wiedzę stosować w praktyce. Od czego zacząć? To były pytania, które kilkanaście lat mnie absorbowały.

Po wielu latach stwierdzam, że zwrócenie uwagi na punkty wielokrotne daje znaczące wzbogacenie warsztatu astrologa i niekoniecznie „psuje” orientację astrologa początkującego. Może to być ciekawy punkt wyjścia do dalszych perspektyw zrozumienia astrologii na wielu poziomach, również bardziej ortodoksyjnej dla wielu „astrologii tradycyjnej”. Moje życzliwe podejście do wielokrotności punktów będzie celem następnych wpisów. Mówię to z perspektywy osoby, która od lat „ściera zęby” na badaniu gwiazd stałych i widzi na tym polu wielkie możliwości. Z perspektywy badacza, statystyka i praktyka, któremu bliskie są postulaty astrologii tradycyjnej, lecz już go nie zrażają „nieortodoksyjne” podejścia. Mówię to również z perspektywy osoby, która zdążyła się zapoznać z głównymi ideami projektu punktów wielokrotnych i stwierdza, że tkwi w tym logika, porządek i nowe usystematyzowane źródło poznawcze. Przestudiowałem już sporo przykładów, które dziwnym trafem pokrywają się z intuicjami i obserwacjami Wojciecha Jóźwiaka. To nie są ekstrawagancje czy chwilowa moda. Jestem skłonny te analizy uznać za ciekawy kreatywny nurt, ubogacający pracę z astrologią.

A sam pomysł jest dla mnie tym bardziej ważny, bo nie zauważyłem, by punkty wielokrotne cieszyły się obecnie jakąś szczególną popularnością czy estymą wśród astrologów. Jest mniej więcej podobnie jak z rozpoznawalnością gwiazd stałych w latach osiemdziesiątych. Z perspektywy mojej wieloletniej ignorancji do tego tematu, nadszedł ciekawy czas, by tematem się zainteresować i dorzucić swój głos do promowania tej metody.

Mirosław Czylek

Komentarze: 2

[foto]1. Wspaniałe podsumowanie tematu • autor: Wojciech Suchomski (2019-09-26 02:04:17)

Dzięki za to podsumowanie. W ramach uzupełnienia, Bill Meridian w książce Planetary Economic Forecasting cytuje jeszcze szkołę hamburską, która uczy o stopniach 0 znaków kardynalnych jako "punktach świata". Co więcej, ważne są też stopnie oddalone od nich o 45 stopni, czyli 15 stopni znaków stałych. "Energia w tych znakach jest wyrażana bezpośrednio do świata", pisze Meridian. "Na przykład każdy wie, kim jest Hillary Clinton, która ma ur. Księżyc w 0 Barana. Wszyscy kojarzymy nazwisko H. Ross Perota i jego bogactwo, a urodził się on z Jowiszem w 0 Koziorożca".

Dalej Meridian pisze o "sieci energetycznej", rozwijając koncepcję hamburską i dodając inne ważne (stałe) punkty Zodiaku, które są "silnie naenergetyzowane" i gdzie planety dostają dodatkowego kopa energetycznego. Wielu silnych liderów światowych ma tam planety.
- 0 stopni znaków kardynalnych (15 stałych)
- 10 Raka - heliocentryczny północny węzeł Jowisza
- 13-14 Raka i Koziorożca - "płaszczyzna niezmienna" albo "płaszczyzna Laplace’a"
- 20 Raka - heliocentryczny północny węzeł Plutona
- 24 Raka - heliocentryczny północny węzeł Saturna

Meridian podaje też różne przykłady na powyższe, ale to już trzeba by napisać oddzielny artykuł.

[foto]2. Wymieniony przez Ciebie... • autor: Mirosław Czylek (2019-09-27 17:51:01)

Wymieniony przez Ciebie Bill Meridian został przeze mnie zauważony wcześniej i już spisany dla celów innego artykułu. Otóż ma on... Księżyc w pierwszym stopniu Barana. Mam ciekawe przemyślenia na ten temat. 

https://www.astro.com/astro-databank/Meridian,_Bill