Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2020-05-22

Wojciech Jóźwiak

Astrohistoria i geopolityka, w tym kilka prognoz dla Rosji, Chin i Europy

W astrohistorii czyli historii widzianej przez wizjer cykli planet odnajdujemy eony (gr. aion, hebr. olam) czyli epoki od i do pewnej konfiguracji planet, przeważnie od i do kolejnych koniunkcji w pewnym dwuplanetarnym cyklu, epoki zarazem mające swojego ducha, ducha czasu, swój (z niemiecka) Zeigeist. Zeitgeisty żyją w czasie. Ale łudząco podobne formacje odnajdujemy bytujące w przestrzeni, zasiedlające pewien region Ziemi – należy im się na poprzedni wzór miano raumgeistów (der Raumgeist) – „duchów przestrzeni” geograficznej. Dlatego astrohistoria trochę jest podobna do geopolityki i obie nauki coś przyciąga ku sobie: czasowe przyciągane jest do przestrzennego i przeciwnie, jak męskie do żeńskiego.

Kiedy zmienia się astroepoka i formuje nowy aion ze swoim zeitgeistem, byty regionalne ożywiane przez swe raumgeisty dostosowują się do nowych czasowych ram i warunków. Dostosowują się i dopasowują do zeitgeistów i aionów jak ekosystem do zmian klimatu lub roślina do zmian wilgoci i oświetlenia. Wlewają się w nową aioniczną formę.

Co obserwujemy jako zmiany... Ale słowo zmiana jakoś blade jest w tym kontekście i dlatego próbuję wynajdywać bogatsze metafory.

Zmiany i różnice. Zanim im się przyjrzymy, przypomnijmy podział niedawnych czasów na wyraziste eony lub obroty cyklu Saturna i Plutona, niewątpliwie najważniejszego i najbardziej dzielącego lub strukturującego planetarnego cyklu. Pisałem o nich wiele razy. Żeby nie schodzić zbyt głęboko w historię, przedstawmy sobie cztery najświeższe z tych obrotów: (1) zaczęty około 1883 r. aion Pierwszej Globalizacji, „imienia Kiplinga”; (2) zaczętą w 1914 r. epokę Walczących Ojczyzn i ideologii Wyzwolenia Ludu; (3) zaczętą w 1947 r. epokę Zimnej Wojny, (4) zaczęty w 1983 wraz z śmiercią Breżniewa aion Drugiej Globalizacji, „imienia Francisa Fukuyamy” – który się skończył (5) na progu bieżącego 2020 roku rozlaniem się pandemii poczętej z nietoperza z Wuhanu. Jeśli będzie trzeba, spróbuję tę świtającą („wschodzącą”) epokę nazywać Nietoperzową. Nie zaznaczyłem wcześniej, że w wymienionych latach miały miejsce kolejne koniunkcje Saturna i Plutona, ale o tym mój czytelnik pewnie wie aż za dobrze.

Tyle na razie o czasie. Przyjrzyjmy się przestrzeni i jej mieszkańcom. Niewątpliwie Francja z czasów Pierwszej Globalizacji – dumna, kolonialna, rywalizująca na oceanach z Wielką Brytanią, skutecznie ścigająca się na wynalazki i noble z Brytyjczykami, Amerykanami i Niemcami i marząca o odebraniu Alzacji i Lotaryngii – po tym jak jej raumgeist przelał się do nowej czasowej formy po 1914 roku zmieniła się mocno: zachowując pozory mocarstwa okopała się na bunkrach Maginota idąc na pasywne przeczekanie niby żółw, po czym padła. W następnym obrocie cyklu, przy następnym aionie, widzimy tę samą Francję, jak traci kolonie (głupio o stracone się bijąc), wypierana jest z oceanów i ratuje się sojuszem a właściwie zrośnięciem ze swym historycznym europejskim wrogiem, Niemcami – które też są inne niż wcześniej i mają własne biedy.

Tak samo Niemcy „kajzerowskie” sprzed I wojny czyli z epoki Pierwszej Globalizacji są inną formacją, niż Niemcy najpierw z próby wojennego wypromowania się na pierwsze lądowe mocarstwo Europy, potem Niemcy z klęski i dołującego kryzysu, następnie Niemcy pod wodzą szalonych wodzów idące bić się z całym światem (a wiedzieli, że ne zderżyte didki Jareme, czyli USA) i Niemcy pokonane i wyklęte, jakby zarażone szaleństwem – wszystko to w następnym aionie. Widzimy dalej, jak robi się następna epoka, nastaje nowy zeitgeist – Zimnej Wojny – i Niemcy wlewają się lub zostają wlane w całkiem odmienną formę dwóch kadłubowych państewek, z których to wschodnie-podrosyjskie w piętkę goni, a to zachodnie w demokrację i bogactwo rośnie. W następnym aionie, po odczekaniu pierwszych kliku lat aż schwieje się Rosja, Niemcy znów łączą się i wysuwają na czoło potęg, wsparte powiększającą się Unią Europejska, za którą kryją swoje dawne szpetoty jak za parawanem.

Tak samo inna jest Rosja w trzydziestoleciu przed I Wojną, po czym radykalnie od tamtej inna pod Leninem i Stalinem (choć zachowująca pewne konstanse); inną formę przybiera stopniowo w miarę stabilizowania się świata (i jego aionu, zeitgeistu) Zimnej Wojny, by rozpaść się na początku aionu im. Fukuyamy i przybrać postać, jakiej nigdy (przenigdy!) nie miała wcześniej: państwa narodowego.

Podobne przemiany, niekiedy jeszcze bardziej radykalne, zaobserwujemy w USA, Wielkiej Brytanii, Chinach, także w naszej Polsce i u jej mniejszych sąsiadów. Odtąd będziemy na nie patrzeć jako na dostosowywanie się przestrzeń zamieszkujących form – raumgeistów – do aktualizujących się na nowo form czasowych: obrotów cykli, aionów i zeitgeistów.

Kilka przykładów tych przemian spisałem w tabeli w tekście „Cykl Saturna i Plutona w różnych krajach” ponad dwa lata temu 13 kwietnia 2018.

Byłoby naiwnością uważać, że teraz nic się nie zmieni. Że przełom epok w 2020 r. będzie wyjątkowy w tym sensie, że pozostawi państwa bez zmian, że oszczędzi im mutacji. Nie wiemy, jakie będą te mutacje, jak państwa będą mutować, ale pewne jest, że zmutują. (Oby nie w zombies.)

Zadaniem astrologa lub astro-historyka wspartego astro-geopolityką jest nie jakieś wieszczenie z gwiazd, tylko podpowiadanie scenariuszy o pewnej wartości prawdopodobieństwa. Tym co różni astrologa od świeckich politycznych futurologów jest jego silniejsze oparcie w czasie. My wiemy, że rok 2020 rok nie jest przypadkowy, nie jest jednym z wielu, przeciwnie: jest wyróżniony, jest nacechowany – ma cechy, które wskazują, że coś musi się stać, właśnie teraz.

Pytanie, jak rozciągłe jest to „teraz”. Przez najbliższe siedem lat astro-wydarzenia lub tranzyty światowe (world transits) jak nazwali je Stanislav Grof i Richard Tarnas, idą serią. W styczniu b.r. 2020 była koniunkcja Saturna i Plutona. W grudniu b.r. 2020 zejdą się ściśle (bo w luźniejszej koniunkcji cały rok są) Saturn i Jowisz, i razem przejdą do Wodnika. Przez lata 2021 i 2022 trwa zaciskając się i rozluźniając kwadratura Saturna (z Wodnika) do Urana (w Byku). W latach 2023 i 2024 Pluton waha się wokół koniunkcji z 0° Wodnika (czyli przechodzi do Wodnika). W 2026 r. jest koniunkcja Saturna i Neptuna, kolejna w serii 1917, 1953, 1989... – łatwo stwierdzić w tych datach zbieżność z najnowszą historią Rosji. Koniunkcja Saturn Neptun z 2026 r. jest przy tym wyróżniona (nacechowana) tym, że odbywa się w 0° Barana, jest więc koniunkcją trzech znaczących Aktorów Nieba: bo nie tylko tamtych planet, ale i Punktu Barana, kardynalnego punkty żywiołu Ognia. Można postawić tezę, że wspomniane mutacje odbędą się w ciągu powyższego siedmiolecia. Nastawiamy narzędzia obserwacyjne na czas do roku 2026. To jest czas, jaki mają byty przestrzenne, res extensae, wśród nich państwa-ojczyzny, na wlanie się w formy właściwe dla zaczynającego się Aionu Nietoperza.

Rosja przeformatuje się w federację, którą tytularnie jest: lecz tym razem w federację faktyczną. Tłem będzie bunt regionów, które już około 1990 r. miały nadzieje i ambicje, stłumione przez moskiewski hipercentralizm pod Putinem. Wyzwalaczem mogą być starania powstającego państwa europejskiego (patrz dalej) o uporządkowanie jego wschodniego sąsiedztwa. W referendach na Krymie, w „Doniecku” i „Ługańsku” będzie opcja „czy chcesz niepodległości?”. Krym raczej jej nie wybierze, ale wołanie o niepodległościowe referenda rozleje się do ujścia Amuru. Któryś z regionów (Tuwa?, wyspowy Kaliningrad?) zyska niepodległość, pozostałe na nowo połączą się w federację, tym razem nie tylko parawanową, ale faktyczną, lecz inaczej niż federacje post-brytyjskie (Australia, Kanada, Indie, USA) – mocno dysfunkcjonalną, ale eksperymentującą i przez to ciekawą.

Tensyjna i torsyjna dla tyranii i autokracji koniunkcja Saturn Neptun w dodatku w ognistym Zero Barana sponiewiera jednak nie tak Rosję, co Chiny. O ile obraz Rosji kojarzy się z rozsypką, rozbiegnięciem się „podsystemów”, to Chiny nasuwają obraz tąpnięcia lub długiego tąpania w głębinowej kopalni. Podtrzymujące struktury są potężne i niezłomne, ale siła oddolnych i głębinowych przesunięć jest nie do zatrzymania jak parcie kier litosfery. Chiny czeka głęboka pierestrojka. Głęboka przebudowa struktur „zaplecza”, zapewne przy tytanicznych wysiłkach podtrzymania fasady; utrzymania, sklejania, betonowania walących się „sal wystawowych”. Na tę zemstę nietoperza czekamy do roku 2026.

Zapewne szybciej pójdą mutacje w Europie. Na razie najśmielsi progności wróżą Unii nudny rozpad. Nie wydaje się on prawdopodobny, ponieważ zakłada jakieś zaćmienie umysłów, tępą głupotę w kręgach politycznych we Francji i Niemczech. Nie miejmy ich za głupców, za to postawmy się w ich miejscu. Brexit 2016-2020 był możliwy, ponieważ Brytyjczycy mieli dokąd uciec z Europy, gdyż mieli i mają alternatywny projekt Wolnego Morskiego Transglobalnego Świata Anglojęzycznego – obywającego się bez formalnych unii, bez biurokratycznych czap, bez krępujących procedur. Przy okazji, zobaczmy: Zjednoczone Królestwo już zmutowało!, ono już przekroczyło rubikon ku swemu nowemu raumgeistowi. Wcześniej ucieczkę na Oceany, poza scalenie z Europą, wybrały jeszcze dwa kraje Dalekiego Zachodu Europy: Norwegia i Islandia; wybrały zawczasu nie akcedując do UE. One też miały dokąd uciec. Dokąd uciec mają też Hiszpania i Portugalia; na obie czekają możliwe do ukonstytuowania się, wirtualnie obecne transatlantyckie „światy”: hiszpańsko- i portugalsko-języczny, oba, zwłaszcza ten drugi, wielokroć większe od byłych metropolii. Francja nie ma dokąd uciec, a tym bardziej Niemcy. Są skazane na europejski kontynent, więc i na swoje wzajem towarzystwo. Gdybym był Francuzem lub Niemcem, myślałbym o jednym: o stworzeniu wspólnego jednolitego państwa. Nowego euro-imperium. Rozpuszczeniu przestarzałej narodowej tożsamości w nowym wspólnym i wielkim projekcie. W ostatnim zakończonym 2019 roku Stany Zjednoczone posiadały 29% światowego „bogactwa”, Chiny 18%, Francja plus Niemcy 8%. To czyni je razem trzecią potęgą świata. Do jednoczących się Galii i Germanii natychmiast dołącza kraje Beneluxu pomiędzy nimi, także Austria i Słowenia – będzie już 11%. Gdyby dołączyły Włochy – które mają wiele powodów do wahań, ale tym bardziej nie mają dokąd uciekać (bo nie do Afryki!), nie mają alternatyw – powstanie państwo 14-procentowe. Blisko pozycji Chin. Mam pewne pomysły-podpowiedzi dla zachodnich sąsiadów, jak się powinni uorganizować, ale o tym może kiedyś napiszę osobno. Kluczowe w tym pomyśle jest stworzenie nowej federacji nie z całej Unii poprzez jej większe zacieśnienie, tylko wewnątrz UE, coś jak nowy organizm motyla wylęga się wewnątrz otorbionej poczwarki, przetwarzając jej bierne ciało na własne.


⇒ All the World’s Wealth in One Visual

Dla Polski będzie to historycznym wyzwaniem. Nie wiem, jaka część wyborców w razie referendum zagłosuje za odrzuceniem własnej państwowości i zlaniem się z Niemcami, Holendrami i Francuzami w jeden polityczny naród. Wiele zależy tu od miękkiej siły jednoczących się, od atrakcyjności ich projektu i od tego, jak zostanie on wypromowany, na jakiej tacy podany, w jaką politykę historyczną oprawiony. Zjednoczyciele jednak muszą ostro myśleć, bo w ich własnych społeczeństwach jest wiele sił partykularnych, nacjonalnych, a przekonywanie Polaków do tego projektu będzie podobne jak przekonywanie Czechów, Duńczyków, Szwedów lub Rumunów. Karoliński rdzeń potrzebuje jednak szerokich przedpól i przestrzennych zapasów na przyszłość; ten proces przerabiany był już za Starej Unii.

Jedną z konieczności przed którymi staną Neokarolingowie, będzie uporządkowanie swojego wschodniego pogranicza. Wskazany jest pokój w pasie między nimi, Neokarolingią, a Rosją. Obecna strefa zapalnego chaosu na rosyjsko-ukraińskim pograniczu zakaża kontynent. Rozwiązaniem będzie nakłonienie Ukrainy i separatystów do jakiegoś ułożenia się. Podczas starań o to, posypie się – tzn. zmutuje, Rosja.

Nie pisałem o tym, że wszystkie te „ludzkie” procesy odbywać się będą pod naciskiem narastającego kryzysu klimatyczno-środowiskowego. Ale pojęcie o nim jest jakoś wpisane w te rozważania. Bo to wszystko będzie się działo na coraz bardziej rozhuśtanej ludzkimi poczynaniami skończonej łodzi-Ziemi.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 15

1. Fascynująca prognoza, muszę... • autor: Krabat (2020-05-23 18:38:10)

Fascynująca prognoza, muszę wydrukować i zakopać w kapsule czasu - syn wykopie w 2053.
Przy okazji lud Tarakowy wnosi prośbę o analizę konstelacji, które świeciły w okresie od wojny siedmioletniej (tak naprawdę pierwszej wojny światowej!) do kongresu wiedeńskiego?
Zaszła wtedy ciekawa metamorfoza - mieszkańcy Dolnego Śląska (w tym zniemczeni Słowianie), w ciągu kilkudziesięciu lat z "tutejszych", poddanych cesarza austriackiego, przekształcili się w pruskich patriotów. Freikorps Lützowa został sformowany pod Sobótką, u stóp Ślęży!

[foto]2. Dzięki... • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-05-23 19:09:47)

Dzięki, Krabacie, za uznanie. Wojna 7letnia zaczęła się na rozbieżnej kwadraturze Uran Pluton, podobnie jak Kijowski Euromajdan i Zajęcie Krymu w 2014 r.

[foto]3. Polen als Preußen • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-05-23 21:47:25)

Cd. podziękowań Krabatowi -- tym razem za przypomnienie Prus w osobie dzielnego Lützowa spod Sobótki. Kiedyś pisałem o tym, ze Polska od 1945 r. weszła w buty... tzn. w terytorium Prus i stąd wynika, że odziedziczyła wraz z pruskimi ziemiami i miastami także pruską orientację geopolityczną. Czyli pruski Raumgeist.
Prusy wyrosły na Wschodzie, a swoją ekspansję skierowały na Zachód. Scalenie Niemiec (prócz krajów austriackich) pod Bismarckiem było najbardziej udanym etapem ich drogi. Jednak Prusy nie zrealizowały i najwyraźniej nie wiedziały jak poprowadzić ten ruch dalej, a tym dalej byłoby scalenie pod sobą Zachodniej Europy w tym w pierwszej kolejności Francji. W jakimś sensie to dzieje się teraz, za Unii, chociaż Prusy nie istnieją.
Z tego wniosek, że to Polska w pruskich butach powinna przejąć rolę najbardziej aktywnego zjednoczyciela Europy, a przynajmniej rolę najbardziej zdeterminowanego caliciela Europy w jeden naród polityczny. (Wzorem są Szwajcarzy, którzy są jednym politycznym narodem, chociaż mówią czterema językami.)

[foto]4. Neokarolingowie • autor: Mieczysław Dyna (2020-05-23 22:11:44)

„Niemcy znów łączą się i wysuwają na czoło potęg, wsparte powiększającą się Unią Europejska, za którą kryją swoje dawne szpetoty jak za parawanem.” – bardzo trafne zdanie, z resztą obecnie też ich duch narodu jest na tyle mocny, że ilu by nie nasprowadzali Turków, to Bawaria i tak zbalansuje. Bardzo ciekawa koncepcja Neokarolingów, faktycznie te dwa państwa będą musiały „coś” próbować, szczególnie Niemcy, bo Francja raczej najczęściej jest bierna. Tyle, że niemiecka gospodarka też z biegiem lat uzależni się już całkowicie od taniej siły roboczej tureckiej, bałkańskiej, słowiańskiej. Mnie wydaje się, że i tak za wiele się nie zmieni, będzie podobnie jak teraz za dekade, dwie. Polacy nie przejmą roli zcaliciela,  bo nadal są wykorzystywani przez zachód i zachodowi w to graj. Jakby zachód dał Polsce należny Plan Marshalla obecnie, to i Polska otworzyłaby dłonie, ale im raczej tania wschodnia siła robocza pasuje. Rosja chyba nie odpuści, musi mieć cara bo to wynika z ich mentalności. Ukraińcy (oraz ościenne) i ich dążenia polityczne są tak mocne jak mocna była koncepcja feudalnego chanatu buddyjskiego - krwawego barona von Ungern-Sternberga (tak mi się skojarzyło). 

[foto]5. Świetna ta analiza • autor: Wojciech Suchomski (2020-05-24 11:38:21)

Rzeczywiście, koniunkcja Saturna i Neptuna wydaje się bardzo charakterystyczna dla zmian w Rosji. Patrzę na tę mapę światowego bogactwa i o ile Polska jest na niej malutką kropeczką, to Rosja jest od niej niewiele większą kropeczką. Co więcej, budżet Rosji jest w 40% oparty na cenach ropy naftowej, a te utrzymują się na niskim poziomie. Rosja musi się zmienić, jeśli chce zacząć przyciągać zagraniczny kapitał i zagraniczne firmy, bo na razie nikt nie ma odwagi tam inwestować.

[foto]6. Tomasz Wróblewski Wolność w Remoncie, Merkel i Macron • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-05-24 12:01:20)

Polecam https://youtu.be/aNayWwH-cAE -- Jak 18 maja Niemcy znów stały się MOCARSTWEM? Tomasz Wróblewski Wolność w Remoncie #97, "Pożegnajcie Unię, powitajcie Europejską Federację Niemiecką". 21 maja 2020.
Dziwna synchronia z moją niniejszą astro-wizję, albo i nie dziwna, bo jedno i drugie sporządzone jako reakcja na ratunkowe euro-obligacje ogłoszone przez Merkel i Macrona. -- Np.: https://www.dw.com/pl/porozumienie-francji-i-niemiec-500-mld-euro-na-odbudow%C4%99-europy/a-53488160
Oczywiście nie jest to to, o czym piszę w swoim tekście, ale tendencje w kierunku euro-gleichschaltung’u są widoczne. (Gleichschaltung = pl. unifikacja.)
Kosmogram wideokonferencji Merkel i Macrona w AstroAkademii, zob.: Merkel i Macron ogłaszają obligacje 500 mld euro. -- Podczas trygonu Słońca do Jowisza, który w koniunkcji z Plutonem i luźniejszej z Saturnem.

[foto]7. #Wojciech Suchomski • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-05-24 12:10:28)

...Patrząc na tamtą mapę bogactwa miejmy świadomość, że to jest na piasku zbudowane i lada chwila może się posypać. Kryzysu klimatycznego nic nie odwołało. Jest teraz tylko tak, że przez pandemię "światowa opinia" przestała o nim myśleć, zaślepiona bardziej doraźnym zagrożeniem.
W ogóle to jest problem-pytanie, sprawa do zbadania: co teraz jest najbardziej istotnym zasobem dla państw? (Rozumianych jako realizacja "raumgeistów"?)

[foto]8. Rosja a Europa • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-05-24 23:17:42)

Zauważyłem, że w tekście nie powiedziałem, skąd mi się wzięła ta Rosja -- w jakim kontekście. Wyobraziłem sobie Europejską Federację, jako jedno państwo, Ein Reich -- i od razu pytanie: co z Rosją? Jakoś FE musiałaby się z nią ułożyć. Kiedy wojskową ochronę Europy zapewniają USA, to obecność "dzikiej zony" na granicy Rosji jest do przyjęcia (dla Europy). Dzika zona to Krym, Donieck-Ługańsk i Naddniestrze, terytoria formalnie nie-rosyjskie gdzie Rosja trzyma wojska, a na Krymie też swoją nielegalną międzynarodowo administrację. Póki to jest problem między Rosją a USA -- to pal diabli, niech będzie. Jednak gdy USA wycofają się z Europy i FE, czyli głównie Francja+Niemcy muszą się wojskowo ochraniać same, to ta dzika zona staje się automatycznie zbyt kosztowna i nie do przyjęcia. Wniosek: musiałby powstać solidny traktat między FE a Rosją regulujący nowy porządek. Np. że Krym pozostaje przy Rosji (której faktycznie należy się jak psu buda), Donieck i Ługańsk poddają się referendum z 3 pytaniami: Ua, czy Ru, czy niepodległość?, Mołdawię/Naddniestrze Rosjanie opuszczają ohne weiteres (bez gadania).
Dalej mnie poniosła fantazja, że referendum na tamtych terytoriach, z opcją niepodległość, Rosja nie wytrzyma.
Powyższe ma wiele z "kanapowej" igraszki w stylu SF, ale poważnie należałoby się zastanowić, jaki rodzaj ugody z Rosją zadowalałby (a) Niemcy, (b) Francję i jak na tym tle wygląda interes Polski? jak daleko sięga(łby) na wschód strategiczny horyzont Niemiec? Francji? Ich razem jako FE? Zauważmy, że Polska jeszcze nigdy w historii nie miała od zachodu zjednoczonej Europy bez kurateli USA.

9. Paweł Kukiz • autor: Weider (2020-05-26 17:11:39)

postanowił założyć partie. Brawo. Liczę, że wreszcie coś się zmieni na lepsze w tym durnym kraju. Wybitnie rzecz jasna nie będzie bo a) kryzys klimatyczny b) silne państwa rozdają karty c) nie jesteśmy przesadnie inteligentnym społeczeństwem skoro z uporem maniaka głosujemy na tych samych by potem ujadać a np. priorytetową umiejętnością jaką wystarczy by polityk się odznaczał jest umiejętność nie wypowiedzenia słowa ’Przepraszam’ (analogia do Kuchcińskiego i Szumowskiego) byśmy traktowali to jako fachowość i normalność. Ehh przepraszam ale mam wrażenie, że ludzie są tak sfokusowani na sobie, że ręce już mi opadają. 

10. Panie Wojciechu • autor: Weider (2020-05-28 14:50:11)

czy dobrze rozumiemy wpis na facebook’u, że jest Pan za kandydaturą Rafała Trzaskowskiego? W jednym ze swoich astrowykładów wspominałeś jedynie, że byłeś kiedyś za Pawłem Kukizem ale szybko zmieniłeś zdanie. Wybory to kwestia prywatna, ale Pan jest genialny i dużo osób liczy się z Pana zdaniem. Jeśli wygra Rafał Trzaskowski to chyba jako prezydent będzie wszystko blokował, do czasu kolejnych wyborów. Teraz żyjemy w nieco paradoksalnym czasie. Janusz Korwin-Mikke krytykując obecną władze, biurokracje itd. mówił, że kiedy on był uczony mówiono mu, że rozwój polega na tym aby tak rozdysponowywać pracę aby jak najmniej osób robiło coś podczas gdy teraz jest sytuacja zgoła odwrotna. Zatrudnia się mnóstwo zasobu ludzkiego nie wiadomo po co. Tylko zauważmy, że im dalszy rozwój obecny oparty na PKB tym bliżej do nieprzyjemnych efektów globalnego ocieplenia.

[foto]11. Trzaskowski • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-05-28 17:47:30)

Weiderze,
nie pisałem na FB, że popieram Trzaskowskiego, tylko, że wziął się za kandydowanie w ciekawym momencie horoskopowym, ciekawym i znaczącym zarówno dla niego, jak i dla ogólnej sytuacji na tle cykli planet.
Duda też ma niezłą sytuacje horoskopową. Obu ich, AD i RT, wspierają Jowisz, Pluton i Saturn.

12. Rozumiem, dziękuje • autor: Weider (2020-05-28 18:08:56)

już nam jest lepiej :)

[foto]13. Istnieje kilka problemów, z którymi Niemcy muszą się uporać • autor: Jakub Brodacki (2020-06-02 07:16:26)

zanim stworzą "Federację Niemiecką". Te problemy tkwią w nich samych.Po pierwsze, niemiecki nacjonalizm, patrzenie na świat z wyższością. Z problemem tym zmagali się już po zjednoczeniu Niemiec i w czasie I WS. Narody które stykały sie wtedy z Niemcami, tylko z najwyższym trudem mogły do nich czuć sympatię.
Po drugie, pogarda wobec Polski i Polaków jako narodu "nieporządku". Niezrozumienie, że właśnie ten "nieporzadek" potrzebny jest, aby mogła istnieć wieloetniczna i wielowyznaniowa Rzeczpospolita, i że tylko projekt Rzeczypospolitej może się udać w środkowej Europie.
Po trzecie, zamazywanie własnej winy za rozpętanie II WS. Wbrew pozorom nie jest to tylko nasz problem, to jest przede wszystkim ich problem. Jeżeli tego nie przerobią po raz kolejny, to po raz kolejny przegrają wojnę - obojętnie czy będzie to wojna krwawa, czy bezkrwawa.
Występuję tu w roli kruka, który kracze, gdy inni śpiewają głosami słowiczemi o świetlanej przyszłości ;-)

[foto]14. ⇒ Jakub Brodacki, Niemcy • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-06-02 08:01:46)

Jakubie, czy w swoim komentarzu relacjonujesz faktyczny stan umysłów Niemców? Czy ich znasz? Czy masz kontakt z tamtejszą infosferą?

[foto]15. Niemcy • autor: Mieczysław Dyna (2020-06-02 21:08:38)

Dobrym źródłem do tego jak Niemcy (ci inteligentniejsi) widzieli świat u progu I wojny są wspomnienia Ernsta Jüngera, Książę piechoty (W nawałnicach żelaza) https://drive.google.com/file/d/0BxTKbR6i0Vu7Z1Q3akRMWkl5eFU/view  Przed II wojną propaganda niemiecka zadziałała tak, że większość żołnierzy idąc do kampani wrzesniowej (ci młodzi) myśleli, że atakują "dziki kraj",  z resztą, reszta, też była nieźle omamiona. Dzisiaj Niemcy widzą w Polsce tanią siłę roboczą i czasem biznes, nie wiem jak inteligencja i publicyści, pewnie też? ale przeciętni Niemcy własnie tak odbierają Polskę, najlepiej do "dzielnic" z Turkami i niech robią na nich za najmniejszą. Już jeden człowiek co najchętniej by całą Polskę oddał w ręcę niemieckiego kapitału za grosze, tam sobie wygodnie siedzi na stołku, ściągniety przez swoich mocodawców, a jego koledzy mówili, że Polska to "ch*j, d*pa ..."  i nadal sprawowali najwyższe stanowiska państwowe, przykre. Jeszcze apropo historii II wojny, ciekawe bezpośrednie źrodło tu wypadło z sufitu, pospolite ale zawsze źródło. https://www.youtube.com/watch?v=XJ9zNjhGeOc