Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-12-23

Nes W. Kruk

Ani-Mistycznie o współistnieniu w Świecie Ducha
Animizm jako duchowość praktyczna

Dziękuję Lady S. za wszystko, czego nauczyła mnie o świecie Duchów, za jej cierpliwość, łagodność i stanowczość. Dziękuję Duchom za ich poczucie humoru, pomoc i zaufanie.


Religia i Świat Ducha

Praktycy szamanizmu, zarówno ci tradycyjni jak i ci, którym przyszło żyć w cywilizacji zachodu, Świat Duchów postrzegają jako coś oczywistego i naturalnego, tak samo jak istnienie ziemi, dnia, nocy, praw fizyki czy cyklu pór roku. Spora część praktyków nietradycyjnych opiera jednak swoją wiedzę na przekazie, interpretacji znaków jak i na przyjęciu światopoglądu, którego nie zbadała i nie doświadczyła osobiście. Budowanie kosmologii opierając na wierze nie jest niczym nowym. Wszelkie religie instytucjonalne i objawieniowe[1] kreują przestrzeń sacrum mniej więcej według tego samego schematu. Oto jest ktoś, kto doznaje objawienia i przekazuję tę wiedzę pozostałym, którzy muszą polegać na jego słowie. Odbywa się to poprzez święte księgi (judaizm, zaratustranizm), lub przekaz ustny, który prędzej czy później też zostaje spisany (buddyzm, chrześcijaństwo). W takim ujęciu prędzej czy później tworzy się kasta kapłańska, która strzeże czystości przekazu i pośredniczy między światem boskim (w przypadku buddyzmu mamy do czynienia ze światem idei, dlatego przez wielu buddyzm postrzegany jest nie jako religia, ale jako filozofia) a ludzkim. Przeciętny wyznawca nie jest wstanie wejść w świat sacrum i wszelką wiedzę dotyczącą sacrum opiera na wierze. Jeśli czegoś nie doświadczył, buduje obraz rzeczywistości na podstawie relacji tych, którzy rzekomo tego doświadczyli. W tak ujętej duchowości bardzo łatwo o przekłamania i tworzenie iluzji. Jeśli nie założymy, że istnieje jakaś wyższa moc, która dba o czystość przekazu, prędzej czy później dochodzi do zafałszowania pierwotnego przekazu na zasadzie głuchego telefonu. W szamanizmie i duchowości pierwotnej również istnieją osoby pełniące funkcję kapłanów, które dysponują zdolnością wglądu w świat duchowy, lecz wszyscy pełnoprawni członkowie społeczeństwa mają prawo do bezpośredniego doświadczania świata ducha, czy to poprzez obrzędy z udziałem psychodelików[2] czy też praktyk oddziałujących na ciało, poprzez które uczestnicy doznają odmiennych stanów świadomości pod kierunkiem specjalistów i strażników tradycji (święta, inicjacje, poszukiwanie wizji).

Osoba, która decyduje kto i kiedy doświadczy kontaktu ze Światem Duchów, sama wcześniej przechodzi odpowiednie szkolenie. Uczy się doświadczać i widzieć to, czego zwykli członkowie jego społeczności nie są w stanie znieść w tak dużym i bezpośrednim stopniu. Tym niemniej podstawą tradycyjnej duchowości jest właśnie bezpośrednie doświadczenie, a nie święta księga spisana przed tysiącami lat w kontekście obcej kultury i mentalności.


Czym jest Świat Duchów?

Pisząc "duch" nie mam w tym kontekście na myśli duszy/ducha (te dwa pojęcia zwykle się myli) zmarłego, ale generalnie istotę duchową. Światopogląd animistyczny (sprawdzony doświadczalnie - to bardzo ważne, by nie opierać się tylko na wierze) zakłada, że wszystko jest duchem, że świat roi się od duchów, jest nimi wypełniony tak jak materią, która zresztą jest manifestacją ducha (i na odwrót) i jako taka postrzegana jest razem z duchem jako odbicia tego samego na innym planie.[3] Stąd oddzielenie ducha od materii (gnostycyzm, chrześcijaństwo, etc) jest moim zdaniem pomyłką, albo raczej brakiem wglądu w naturę ducha. Winę tu dopatruję w oderwaniu od bezpośredniego doświadczania duchowości i opieraniu się na tradycji zbudowanej na obcych przekazach. Taka pozorna duchowość charakteryzuje się oderwaniem od spraw codziennych, ziemskich, odrzuceniem cielesności, postrzeganie jej jako więzienie (duchowcy vs materialiści), itd. Tym czasem w ujęciu animistycznym zarówno człowiek jest tu duchem, jak i każda forma, przez którą przejawia się materia i energia, a więc: drzewo, kamień, krzesło, bęben, samochód, dom, góra, niebo, ziemia, galaktyka, wszechświat itd. W naszej kulturze gdy mówimy "duch", mamy na myśli ducha zmarłego, który owszem, też się zalicza do szacownego grona, ale w kosmologii animistycznej nie jest jedyną manifestacją ducha, bo obok niego istnieją również duchy natury, miejsca, czy też te, które mieszkają z ludźmi. W potocznym języku polskim nie rozróżnia się ducha od duszy. Oba terminy używa się naprzemiennie.[4] Inne języki, by nie szukać kulturowo daleko, np. hebrajski (ruach, nefesz), ang (spirit, ghost) zawierają w sobie większą świadomość.


Doświadczanie Ducha i Język Duchów

Zwykle nie dysponujemy zmysłem, który rejestrowałby ducha, tak jak nie postrzegamy czystej energii (choć wiedząc, że materia jest energią nie uświadamiamy sobie, że tak naprawdę cały czas doświadczamy energii, tylko jej nie postrzegamy jako takiej, mając po prostu jakieś wyobrażenie energii), a jedynie kierujemy się przeczuciem, intuicją lub wiarą. Bardzo rzadko bywa, że ktoś duchy widzi, słyszy lub czuje. Tradycyjny szaman lub czarownik w toku szkolenia musi nauczyć się postrzegać Duchy. Nie może polegać jedynie na księgach, tak jak to robią kapłani późniejszych religii, inaczej byłby w najlepszym razie wariatem lub oszustem, w najgorszym ślepcem który prowadzi innych ślepców. Dlatego tak ważny jest proces transformacji, które umożliwia mu zajrzenie za zasłonę materii.

Świat Duchów dla zwykłego człowieka poza wspomnianymi ceremoniami niekoniecznie musi być doświadczany bezpośrednio. Zazwyczaj objawia się poprzez tzw. znaki (w rzeczywistości i w snach). Osobiście nazywam to Językiem Snu, Językiem Duchów lub po prostu Językiem Rzeczywistości (rzeczywistość mówi" poprzez znaki, tak jak podświadomość w trakcie snu). Jung, by zrozumieć owe znaki stworzył teorię synchroniczności. Tradycyjni szamani i czarownicy w przeciwieństwie do naukowców zazwyczaj nie mają potrzeby zrozumienia jak to się dzieje. W moim odczuciu jest to gonitwa za wiatrem - im więcej odpowiedzi, tym więcej pytań.

Jak bezpośrednio doświadczamy Świata Duchów? To tak jakby rzeczywistość był Duchem, który dzieli się na mniejsze duchy, ale ich natura pozostaje ta sama, jedynie forma się zmienia. Gdy praktyk wchodzi w kontakt z duchem, to tylko przez to, że sam jestem duchem. Poprzez znaki, wizję (sny) lub bezpośrednie widzenie, słyszenie lub czucie[5] odczytuję intencję, otwierając umysł poprzez modlitwę, słowa, myśl lub gest zaczyna z nim rozmawiać. To naturalne dla kogoś, kto albo jest wariatem, albo nauczył się dostrzegać ducha np. poprzez inicjację, trening lub naturalne zdolności.

Chrześcijaństwo, a wcześniej judaizm napiętnowały kontakt ze Światem Duchów (mam tu na myśli cały czas animizm, a nie spirytyzm, czyli kontaktowanie się z duchami zmarłych). Do tego jesteśmy cały czas bombardowani popkulturową papką, która za chrześcijaństwem przyznaje prawo do posiadania duszy tylko ludziom (wcześniej byli i tacy ojcowie kościoła, którzy twierdzili, że kobieta również nie posiada duszy), a co za tym idzie, znów Świat Duchów sprowadza się do świata zmarłych.


Wymiana

Jakie korzyści przynosi kontakt ze Światem Duchów współczesnym praktykom duchowym, którzy doświadczają Ducha poprzez techniki zmieniające świadomość? Z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że przede wszystkim uczymy się przez to szacunku do rzeczywistości, w której żyjemy. Dostępujemy do źródła wiedzy, od której odcinają się ci, którzy swoje życie duchowe powierzają przewodnikom, którzy z kolei też nie doświadczają Ducha bezpośrednio opierając się na relacjach i księgach. A jest to potężne źródło wiedzy, mocy i przede wszystkim życia. Gdy wchodzimy w Świat Ducha, dostrzegamy siebie jako integralną część całości a nie wyspę odciętą i samotną.


Praktyka

Kontakt z Duchem jest dla mnie naturalny i korzystam z tego na co dzień, tak jak korzystam ze wzroku, z umiejętności czytania czy kontaktu z ludźmi. Jak wygląda moja praktyka duchowa?

Uznaję, że zdolności mojego umysłu są ograniczone poprzez zmysły, samą budowę mózgu, czy krótki okres życia. Wchodząc w kontakt z duchami, podobnie jak w kontakcie z ludźmi, tworzę z nimi relacje opierające się na wymianie. W praktyce wypracowałem sobie np. gesty ofiarne (miska z żywnością, którą później "daję" zwierzętom). Bardzo ważny jest kontakt przy wyborze miejsc, w którym przyjdzie mi żyć (jak dotąd prowadzę półwędrowny tryb życia) i pracować. Jest to ważne zwłaszcza wówczas, gdy wybieram miejsce, w którym mam poprowadzić ceremonię lub święto. W takim przypadku wchodzę w kontakt z Genius Loci (Duch/Strażnik Miejsca) i stosuję tu odpowiednie procedury.[6] Pewien rozmówca nazwał to podporządkowaniem się. Nie nazwałbym podporządkowaniem się, tak jak nie powiem o sobie, że podporządkowuję się odwiedzając człowieka w jego domu, przyjmując zasady tego domu. To zwyczajna grzeczność, szacunek. To jest ich miejsce, ja jestem gościem. Prosząc o udzielenie schronienia, miejsca, ofiarowuję też coś w zamian. To nie musi być literalna ofiara, ale sama ceremonia, opowieści które się pojawiają (mam w zwyczaju opowiadać duchom o różnych miejscach, przez co tworzy się jakby sieć opowieści, coś przynoszę, coś wynoszę opowiadając dalej). Jeśli duchy są zainteresowane, wchodzą ze mną w układ. Jeśli nie, odrzucają mnie. Bywa, że w miejscu które uznam za wymagające uzdrowienia duchy nie chcą zmiany. Zostawiam je w spokoju, nie narzucam się. Oczywiście mogę zignorować je uznając wyższość swojej oceny sytuacji. Ale wówczas jestem intruzem i jako intruz jestem traktowany. W ten sposób odcinam się od praktyk magicznych stosowanych przez większość współczesnych magów, którzy narzucają swoją wolę duchom. W praktyce taka postawa reprezentowana najczęściej przez tzw. magię wysoką i jej pochodne bierze swoje źródło w ego, pragnienia, lęki itd). W większości przypadków dochodzę do porozumienia na drodze wymiany, dialogu, bardzo rzadko przez agresję. Agresja w formie walki też czasem występuje, ale tylko wówczas, gdy wymaga tego konkretna sytuacja (np. w przypadku strażnika progu, który oczekuje ode mnie walki).


Różnorodność Świata Duchów

Duchy nie są wszechwiedzące, ale często wiedzą więcej przez to, że nie ogranicza je percepcja sześciu zmysłów. No i do tego często są starsze od nas przez co dysponują większym doświadczeniem. Jeśli z szacunkiem podchodzę do duchów, one zazwyczaj odwdzięczają się tym samym. Zazwyczaj sami decydujemy o swoim losie, ale możemy też przecież słuchać rad, co nie oznacza, że rezygnujemy z własnej woli. Ludzie w świecie Duchów są jak dzieci, które żyją krócej od dorosłych, ale szybko się uczą, że dorośli nie są wszechwiedzący, i że też potrafią kłamać (oszukać człowieka, który nie dość że żyje krótko to jeszcze w Świecie Duchów porusza się jak na wpół niewidomy nie stanowi żadnego problemu). Są takie duchy, które nam dorównują mądrością, są też większe, i mniejsze. To zresztą też nie jest jakimś kryterium. Niektóre żyją w tak odmiennej rzeczywistości (np. kamienie, gwiazdy, drzewa), że trudno wejść z nimi w ogóle w kontakt. Tak jak z ludźmi - są mędrcy i głupcy, są złośliwi i mili, otwarci i nieufni. Niektóre zżyły się z ludźmi, inne wręcz nie cierpią człowieka.


Mapy rzeczywistości

Koncepcja animistyczna wcale nie musi być jedyną prawdziwą. Jeśli ją się przyjmie za prawdziwą, dywinacja, odczytywanie znaków staje się o wiele łatwiejsza i skuteczniejsza, a co za tym idzie, samo życie przestaje być błądzeniem po omacku. Dlatego też tych, którzy rozumieją Język Duchów nazywa się "Widzącymi" (stąd nasze wiedźmy - skądinąd czarostwo jest nam bliższe kulturowo niż szamanizm opisany przez antropologów i za nimi przyjęty przez większość miejskich praktyków szamanizmu). I tu ważny jest sceptycyzm. Jeśli coś nie ma pokrycia w rzeczywistości, choćby wspaniale wyglądało w teorii, jest warte tyle, co urojenia szaleńca. Należy pamiętać, że mapa nie jest terenem, którego opisuje.

Na swój osobisty użytek stosuję nieco inną mapę pojęć. Jest ona częścią większej mapy, z której korzystam w swojej praktyce. Traktuję rzeczywistość jako coś w rodzaju snu a postacie, które go zamieszkują, są projekcjami jednej śniącej istoty, lub/i wspólnym snem wszystkich śniących. Być może to ja sam śnię swój sen. Może sam jestem jedną z postaci ze snu. A może oba spojrzenia są prawdziwe. Jako postać we śnie muszę stosować się do zasad obowiązujących we śnie, czyli np. nie potrafię latać, choć zakładam, że jest to możliwe, a jedynie ja w to nie wierzę lub nie potrafię pozbyć się przywiązania do jednej formy (tak jak we śnie, gdy zazwyczaj śnimy to samo ciało które mamy w rzeczywistości, choć możemy być wszystkim... i niczym). Swoją praktykę i światopogląd duchowy traktuję realnie, a jednocześnie z dystansem. Sprawdzam to, czego dowiaduję się poprzez kontakt ze Światem Duchów (np. wiara we własne ograniczenia nie pozwala mi sprawdzić skacząc z okna, czy faktycznie nie potrafię latać). To bardzo ważne, bo jak wspomniałem wcześniej, częstym błędem w praktyce duchowej jest popadanie w świat iluzji, oderwanie od świata materii i odrzucenie go. Oba te światy w moim rozumieniu są ze sobą sprzężone. Dlatego praktyka duchowa oddziałująca na umysł poprzez ciało (np. szałas potów, głodówka, deprywacja sensoryczna, brak snu) jest skuteczną droga poznania samego siebie. Twarde stąpanie po ziemi pozwala nam czerpać do woli ze Świata Duchów.

Ludzie stracili kontakt ze Światem Duchów, gdyż duchowości szukają w ideach a nie w życiu. Zawierzyli innym nie sprawdzając wartości cudzych wizji. Zapomnieli, że Świat Duchów można doświadczać bez pośredników, że sami są jego częścią. Popadają w skrajności, raz odrzucając Ducha ufając tylko swoim zmysłom i umysłowi, dwa, odrzucając materię wchodząc w świat idei i iluzji. Oba obozy bronią swego światopoglądu choćby za cenę życia. Zapominają, że życie jest najcenniejszą rzeczą którą posiadają, a raczej doświadczają - cenniejszą niż wszelkie idee, do których zalicza się też idea Świata Ducha.


Nes Havason


Przypisy

1. Szamanizm nie jest religią instytucjonalną i pod względem obcowania z sacrum bliżej mu do tradycyjnego gnostycyzmu niż do religii późniejszych, choć oczywiście różni go podejście do samej materii, którą uznaje za naturalną, a wręcz świętą, a nie jako więzienie.

2. Obecnie modna jest turystyka psychedeliczna. Grupy osób lub pojedynczy turyści (oczywiście nie wszyscy są turystami, niektórzy z nich szukają tego, czego nie oferuje im ich własna kultura) pragnący doświadczyć bezpośredniej duchowości uczestniczą w rytuałach prowadzonych przez tzw. specjalistów, którzy eksportują duchowość swojego ludu za pieniądze. Bardzo często spotyka się również samowolne podróże (tzw. tripy) bez przygotowania lub pod kierunkiem osób, które nie zostały wyszkolone w tradycyjnych technikach osiągania odmiennych stanów świadomości. Uczestnicy takich psychedelicznych podróży nie mając oparcia w kulturowej mapie mitów tworzą własne interpretacje tego, czego doświadczają. Nie wspomnę tu o zupełnej patologii psychedelicznej, która kwitnie dzięki internetowi, za pośrednictwem którego bez problemu można znaleźć instrukcję przygotowania i zażywania substancji psychoaktywnych bez nadzoru (tym praktykom "zawdzięczamy" m.in. wciągnięcie wielu roślin na listę substancji zakazanych). Bardzo rzadko natomiast zdarza się, by podróżnik poza tradycyjną linią przekazu doszedł do wiedzy sam w drodze praktyki.

3. Współczesna fizyka taki pozorny dualizm ubrała w materię i energię. Słynne E=mc² jest właśnie takim skrótem pojęciowym.

4. Byłem kiedyś świadkiem wykładu osoby importującej duchowość z Indii. Osoba ta nie widziała różnicy między duchem a duszą i traktowała te dwa słowa jako synonimy.

5. Współczesna psychiatria zalicza określa takie fenomeny jako urojenia, do których zalicza się tzw. głosy, racjonalizując wszystko, czego sama nie rozumie, sprowadzając doświadczenie do znanych sobie terminów. Co nie przeszkadza tym samym psychiatrom być wierzącymi w realność objawień mistyków chrześcijańskich lub w obrębie ich własnych przekonań.

6. Wybór danego miejsca pod ceremonię w moim przypadku odbywa się na dwa sposoby. Po pierwsze, wysyłam intencję, jakby ogłoszenie i czekam na reakcję. Jeśli jakieś duchy są zainteresowane, wskazują mi konkretne miejsce i wówczas już nie muszę się z nimi ustalać szczegółów, chyba że tego wymaga sytuacja. Oczywiście grzeczność i szacunek obowiązuje. Drugi sposób polega na odnalezieniu miejsca, które uznaję je za właściwe do przeprowadzenia działań lub praktyki (święta, ceremonie, praktyka osobista, zloty), i wówczas obserwuję znaki, czy duchy się zgadzają. Robię to np. poprzez medytację, ceremonię, lub jakieś inne działanie. Podziękowaniem jest również sprzątnięcie miejsca, usunięcie działalności człowieka - śmieci, zniszczeń, itd. Bardzo często podziękowaniem z mojej strony jest właśnie oczyszczenie. Oczyszczanie miejsc, mieszkań, domów w mojej praktyce zazwyczaj łączy się z literalnym sprzątaniem.

Nes W. Kruk

Komentarze: 1

[foto]1. o formach • autor: Nes W. Kruk (2011-12-23 20:32:27)

W moim słowniku pojęć:

czym jest dusza ?
hind. - Atman
kabal. - Nefesz
Życie, istnienie, vis vitalis,
Kabała jest dla mnie dość niejasna z uwagi na swój hermetyzm (trzeba poświęcić jej na prawdę sporo czasu i energii, do tego znać hebrajski, by wejść w głębszy poziom tego mistycyzmu), więc nie zagłębiam się w nią. Kabaliści (mistycy, teoretycy) dzielą duszę na 3 - Ruah, Nefesz i Neszama, z czego Neszamę można by nazwać Duchem. Ja zetknąłem się raczej z nazwaniem Ruach Duchem (np. Ruach ha Kodesz), więc w kabałę się nie zagłębiam, bo nie mam odpowiednich źródeł ani narzędzi. Wspomniałem o niej, dlatego że rozróżnia ducha od duszy.
W mowie potocznej mówi się, że coś ma duszę, jest zrobione z duszą, tzn życie, emocje.

czym jest duch ?
hind. - Brahman
kabal. - (dla mnie tu niejasny źródłosłów) Ruah (który z kolei w kabale znów widzi się siedlisko uczuć, emocji, gdzie indziej znów Wolę, tak więc są tu spore sprzeczności) lub Neszama.
Generalnie to Moc, Siła, Intencja, która sprawia, że materia i energią przyjmuje określoną formę i działanie. W mowie potocznej mówi się, że coś ma ducha (np. duch świąt, "z duchem czasów"), czyli ma siłę, intencję, która go napędza. Moje rozumienie idei Ducha jest chyba najbliższe crowleyowskiej idei Woli. Idąc dalej można powiedzieć, że Wola/Duch wypełnia zarówno Materię jak i Energię.

czym jest istota duchowa ?
Moc lub Wola, która przyjmuje określoną formę, kształt, wzór. Może przejawiać się poprzez materię, ale materia to tylko jedna z postaci energii. Dlatego człowiek to też istota duchowa.

jaka jest różnica pomiędzy duszą/duchem człowieka żywego, a duszą/duchem człowieka zmarłego ?
Używając potocznego języka powiedziałbym, że to okruchy ego, zlepek wspomnień, emocji. Im ego silniejsze, tym mocniej trzyma się formy i dłużej zachowuje strukturę. Stąd nawiedzanie konkretnych miejsc, cmentarzy, etc. Ostatecznie i tak się rozpada.

Zaznaczam, że moje rozumienie kabały jest naprawdę płytkie, więc teorię kabalistyczną zostawiam kabalistom. Z uwagi na spore pomieszanie pojęciowe (nawet wewnątrz konkretnego systemu) mistyk sam dochodzi do zrozumienia, często bez nazywania. Problem pojawia się dopiero przy próbach przełożenia tegoż na język. Nie jestem w tym dobry. Są tacy, którzy więcej energii włożyli w nazywanie i jeśli ktoś chce się opierać na cudzym wglądzie i przekładzie, na pewno znajdzie coś dla siebie.

W tekście głównym kładę nacisk na bezpośrednie poznania świata Ducha przez praktykę, doświadczanie, a nie operowanie definicjami i pojęciami. Dopiero własne doświadczenie jest w stanie dać wgląd w świat Duchów. Opieranie się na cudzych relacjach daje wgląd w świat... idei i pojęć (czym innym jest drzewo a czym innym obraz drzewa). W mojej praktyce duchowej paradoksalnie (choć jest to paradoks pozorny) dopiero doświadczenie poprzez ciało pozwoliło mi wejść najpełniej w Świat Ducha. Nazywanie i definiowanie jest siłą rzeczy zawężeniem wglądu do poziomu zbyt ubogiego, by opisać pełnię.