Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-12-01

Wojciech Jóźwiak

ABC, region czy strefa?

We wspomnianym poprzednio artykule Leszka Sykulskiego „Od Trójkąta Kaliningradzkiego do Związku Europy” jest kolejna mapa:

O tyle ciekawa, że podpis nie zgadza się z treścią. Z podświetlonych państw: Rosja, Niemcy, Włochy, Turcja i Polska, tylko ostatnie leży w ABC, pozostałe ledwie stykają się z tym obszarem (Rosja, Niemcy, Turcja) lub leżą całkiem poza nim (Włochy). Ta niefortunna mapka ilustruje jednak ważny fakt dla ABC: oto jego przyciągające centra leżą poza nim – albo co najwyżej na jego obrzeżach. (Oczywiście Polska wbrew chęci autorów mapki NIE jest takim centrum.) Co zarazem znaczy, że ABC nie ma własnego centrum (lub: centrów). Skoro nie ma, to jest pytanie, czy Międzymorze Adriatycko-Bałtycko-Czarnomorskie ma prawo być nazywane regionem (w słowie region jest rdzeń rex, król i regnat, włada), czy raczej jest zaledwie strefą, więc przejściowym pasem, zoną pomiędzy faktycznymi podmiotami geo-historii?

Historycznymi, w ciągu minionych przynajmniej 300 lat, centrami dla ABC (słówko „dla” trzeba dodać koniecznie) by(wa)ły: Wiedeń, Berlin, Moskwa z Petersburgiem, Stambuł. Najjaśniejsza sytuacja zaistniała po rozbiorach Polski, kiedy cały ten obszar podzielony był pomiędzy cztery imperia, których centra leżały poza ABC lub najwyżej na jego pobrzeżu: Rosję, Austrię, Prusy i Turcję. „Heartlandy” tych czterech mocarstw leżały albo całkiem poza ABC (Rosja), albo na pobrzeżach (Prusy – z tendencją do ekspansji na ziemie „starych Niemiec” więc poza ABC; także Turcja, której heartland leżał wtedy na południu Bałkanów). Najbardziej rodzimym dla ABC było imperium Habsburgów, którego heartland, obejmujący kraje alpejskie (do dziś austriackie) plus Morawy, choć pobrzeżny, to jednak do ABC należał. Ekscentryczność Austrii polegała raczej na tym, że główne pola interesów tego państwa leżały poza ABC: polityka austriacka krążyła wokół Niemiec i Włoch, troszczyła się o Niderlandy i Hiszpanię; dobra habsburskie leżące w ABC były zapleczem-spiżarnią, którą Wiedeń zaczął traktować serio dopiero u swego schyłku, wyparty z Zachodu.

Momentami ABC bywało zdominowane przez jedno z tych centrów: w epoce Bipolu (1945-89) przez Moskwę, 1941-43 przez Berlin.

Jedno z tych mocarstw ościennych, Turcja, nie należało do europejskiej cywilizacji, która przez to kończyła się – przełom 17 i 18 wieku - na Zbruczu, Karpatach i przedmieściach Wiednia.

W dawniejszych czasach w ścisłym ABC formowały się przynajmniej trzy własne centra, ośrodki lokalnych państw-dominant: Buda (dziś Budapeszt), Wilno - i Kraków, później przeniesiony do Warszawy.

Węgry upadły pokonane przez Turków pod Mohaczem (1526), w belle époque próbowały odbudować swoją potęgę w ramach Austro-Węgier, upadły ponownie (jako projekt wypełniający Kotlinę Karpacką) w Trianon 1919. Wśród wielu przyczyn, źródło słabości Węgier leżało w ich topografii: środek kraju, puszta, był (jak nazwa wskazuje) pusty, naokolny podgórski obwarzanek rwał się łatwo.

Polska z Litwą upadły w 1795, po półtora wieku słabości pozbawiającej je miana mocarstwa. Schyłek Wielkiego X. Litewskiego zaczął się od 1655, pierwszego najechania i spustoszenia (mord na 25 tysiącach obywateli) Wilna przez Moskali. Historia tamtej okolicy przez ostatnich 500 lat streszcza się w morderczym „kto kogo”: Moskwa nie mogła ścierpieć konkurenta znad Niemna i nie spoczęła, póki nie wypaliła go jak raka; Katyń i Obława Augustowska były ostatnimi aktami tej furii.

O ile słabość Węgier (zapewne) brała się z pustki w ich środku, to ich bratanek zza Karpat oparty był (i jest) na solidnym „mięsie”, które zarysowało się już za Mieszka opisane w „Dagome Iudex” i które Leszek Moczulski w „Narodzinach Międzymorza” nazwał „polską obwodnicą”. Topograficznie zakreśla ten obszar łuk Wisły, Noteć i zbiegająca do niej Odra. Na brzegach tej wewnątrzlądowej wyspy (która dawniej była faktycznie bardziej wyspą, gdy w dolinach błota) leżą trzy współstolice: Poznań, Kraków i Warszawa. Ich trójkąt (okresowo poszerzany do czworokąta przez Lwów, i do pięciokąta przez Gdańsk) stanowi polski heartland. Wygląda na nie-przypadek, że rozbiorcy (1815) podzielili się na sto lat tamtymi trzema współstolicami, z których każdą wziął inny!

Porównując z Węgrami, słabością Polski była nie pustka w środku, jak tam, tylko topograficzna nieokreśloność, lub wręcz brak, naturalnych granic. Jak pokazuje okres jagiellońskiej (i późniejszej) prosperity, brak ten nie jest fatalny.

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.